Ambitne Bully Online znika z sieci po zaledwie miesiącu. Twórcy moda: „To nie jest to, czego chcieliśmy”
Swegta, znany YouTuber i twórca Bully Online - ambitnego moda, wprowadzającego pełnoprawny tryb multiplayer do tego niemal 20-letniego hitu Rockstara - ogłosił nagłe zamknięcie serwerów. Projekt przetrwał zaledwie miesiąc.
„Projekt Bully Online dobiegł końca. Dziękujemy wszystkim za grę” - taki komunikat niedawno pojawił się na oficjalnej stronie Swegty. Jak donosi internetowy twórca TheNathanNS na X, jeden z członków zespołu uchylił rąbka tajemnicy na zrzeszającym społeczność serwerze Discord. Żadna z przekazanych informacji nie napawa optymizmem.
Bully Online, the mod made by @SWEGTA has been shutdown.
No official reason given yet (though I know we're all thinking the same thing) but there'll be a video from him soon about it. pic.twitter.com/Xkp9pWnaQl
„Projekt Bully Online zostaje trwale zamknięty, co niestety oznacza, że w ciągu 24 godzin nastąpią następujące zdarzenia: nasz oficjalny serwer Bully Online (na swegta.com) zostanie zamknięty, rozwój skryptów dla Bully Online wstrzymany, a kod źródłowy usunięty z witryny swegta.com. Wszystkie powiązane strony znikną z sieci, możliwość pobrania launchera zostanie zablokowana, a dane kont użytkowników bezpowrotnie skasowane” - Xx_Yubari_xX
Jak widać, działania Swegty wykraczają daleko poza standardowe wygaszenie nierentownego projektu. Sprawa musi być poważna, ponieważ twórca stara się wymazać z sieci wszelkie ślady istnienia moda.
Obecnie na stronie Swegty widnieje informacja, że oświadczenie wyjaśniające powody tej decyzji autor opublikuje 21 stycznia. Jednak jak pisał Xx_Yubari_xX na Discordzie: „Na chwilę obecną wiedzcie tylko, że nie tego chcieliśmy”.
W wyniku incydentu nawet oficjalny zwiastun Bully Online zmienił status na prywatny.Informację o zapowiedzi Bully Online zakończyliśmy życzeniem, by do drzwi autora nie zapukali „panowie w czarnych garniturach”, a gracze mogli cieszyć się owocem pasji do gry, o której wydawca zdaje się nie pamiętać. Nadzieje okazały się płonne - społeczność bawiła się jedynie przez moment, a wszystko wskazuje na to, że do skrzynki pocztowej autorów trafiło przedsądowe wezwanie z „prośbą” o zaprzestanie działalności.
Warto jednak zaznaczyć, że na ten moment poruszamy się w sferze domysłów. Pełną jasność zyskamy dopiero wtedy, gdy do sprawy odniesie się sam Swegta.









