Należące do Ubisoftu studio Massive Entertainment najwyraźniej stara się nieco odciąć of firmy-matki i za wszelką cenę przekonać nas, że ich najnowszy projekt - nadchodzące Star Wars Outlaws - nie będzie kolejną grą stworzoną na modłę tytułów francuskiego giganta.

W branży można się spotkać z nieco szyderczym zwrotem „Ubigra”, które podkreśla, jak podobne są do siebie gry Ubisoftu. Takim mianem określa się zazwyczaj produkcję z otwartym światem, dużą liczbą znaczników na mapie, przejmowaniem (odbijaniem) wrogich posterunków, kompasem u góry ekranu czy mechaniką odkrywania mapy poprzez wspinaczkę na wieże lub inne wysokie elementy krajobrazu. Innymi słowy: całkiem sporo open worldów Ubisoftu.

I choć w wywiadzie GamesIndustry z jednym z twórców Star Wars Outlaws nie pada wspomniane wyrażenie, to można odnieść wrażenie, że mówiąc o „stylu Ubisoftu” deweloper z Massive Entertainment ma na myśli właśnie to - i próbuje nas przekonać, że nowa gra w świecie Gwiezdnych Wojen nie będzie „Ubigrą”.

- Jesteśmy w pełni świadomi typowego dla Ubisoftu stylu gier - powiedział Julian Gerighty, dyrektor kreatywny Massive Entertainment. - Ale Massive zawsze był inny. The Division i The Division 2 były inne. Początkowo Massive było niezależnym studiem, a potem studiem Activision, więc zawsze myśleliśmy inaczej. DNA Massive jest zupełnie inne od Ubisoftu. Jednocześnie z tego, jak Ubisoft tworzy gry, można wyciągnąć wiele lekcji.

Outlaws to podobno bardziej gra akcji niż RPG

Jeśli się nad tym zastanowić, to faktycznie wszystkie ostatnie wieści odnośnie gry, pochodzące z wywiadów z twórcami, miały na celu właśnie przekonanie nas, że Star Wars Outlaws nie jest typowym otwartym światem Ubisoftu, przypominającym Assassin's Creed czy Far Cry.

Mowa o długości gry wynoszącej 30 godzin, niewielkich planetach, braku poziomów i punktów doświadczenia oraz mapie, która nie zasypuje gracza znacznikami.

Na ile to wszystko prawda? Przekonamy się już niedługo, bo Star Wars Outlaws debiutuje 30 sierpnia na PC, PS5 i Xbox Series X/S.