OPINIA | Chociaż jestem fanem skradanek w stylu „Komandosów”, to o Sumerian Six dowiedziałem się dopiero kilka miesięcy po premierze. I sądząc po nie najlepszych statystykach gry na Steamie, takich osób jak ja, nieświadomych istnienia tej kapitalnej gry, może być znacznie więcej. Szkoda, bo pierwsze podejście polskiego studia Artificer do gatunku RTT dorównuje temu, na co kultowe, nieistniejące już Mimimi Games pracowało latami.

Twórcy skradanek RTT nigdy nie mieli lekko. W 2012 roku upadło studio Spellbound Entertainment (Desperados), pięć lat później zostało zlikwidowane Pyro (Commandos), a w sierpniu 2023 roku, niespodziewanie, bo tuż po premierze świetnego Shadow Gambit: The Cursed Crew, działalność zakończyło studio Mimimi Games. Na szczęście pojawili się naśladowcy i kontynuatorzy. Wkrótce dostaliśmy nieco toporne Red Glare, nierówne Stargate: Timekeepers oraz polskie 63 Days – klimatyczny, wymagający tytuł, który w swojej recenzji skarciłem nieco za sporadyczne błędy i oprawę graficzną stawiającą atmosferę ponad wymaganiami gatunku.

1 of 4 Caption Attribution

Choć w Sumerian Six, podobnie jak we wspomnianym 63 Days, cofamy się do ponurych lat 40. ubiegłego wieku, tym razem gra osadzona została w klimatach science fantasy, a sama historia, mimo że dość sztampowa i przewidywalna, dużo zyskuje dzięki oryginalnemu settingowi. Wcielamy się w sześcioro członków organizacji Enigma, których zadaniem jest powstrzymać skompromitowanego naukowca Hansa Kammlera przed dalszym wydobyciem substancji geiststoff i wykorzystaniem jej dla potrzeb III Rzeszy. Pomimo przeważających sił wroga, sprawa nie jest przegrana, ponieważ tytułowa „sumeryjska szóstka” w wyniku przeprowadzanych na nich eksperymentów nabyła moce pozwalające wpływać na materialną i duchową rzeczywistość.

Wachlarz możliwych działań jest w większości skradanek RTT bardzo podobny. Rzucamy kamieniami, by odciągnąć wzrok, przebieramy się za wrogie jednostki, strzelamy z broni i dokonujemy skrytobójstw. Pod tym względem niewiele się zmieniło w gatunku od czasu kultowych Commandosów czy Desperados. Prawdziwie nową jakość przyniosło dopiero Shadow Gambit, czyli ostatnia gra Mimimi Games, gdzie pojawiło się kilka zdolności nadprzyrodzonych lub po prostu „dziwacznych”, pozwalających puścić wodze fantazji i oderwać rozgrywkę od praw fizyki oraz logiki. Podobnie jest w Sumerian Six, gdzie naukowofantastyczne i magiczne metody stanowią podstawę, co mocno zmienia dynamikę rozgrywki i możliwe strategie rozwiązywania problemów.

1 of 4 Caption Attribution

Psychoanalityk Siegfried von Adelsberg potrafi wykorzystać moce swojego umysłu, by docierać do miejsc, które normalnie byłyby niedostępne, Isabella może stać się niewidzialna, a Sid użyć splątania kwantowego, by wykorzystać ciało przeciwnika jako środka transportu. Choć nie brzmi to może spektakularnie, dzięki tym mechanikom klasyczna mapa ograniczona budynkami, wodą czy roślinnością otwiera przed nami nowe możliwości. Teraz bariera nie musi stanowić przeszkody, a my nie musimy zawsze szukać cienia, by przekraść się do celu.

Wszystko to nabiera jeszcze większej głębi w połączeniu z innymi – mniej lub bardziej tradycyjnymi – zdolnościami. Moją ulubioną jest chyba wyrzutnia, na którą nastąpienie wystrzeliwuje przeciwnika we wskazane miejsce. I tak możemy na przykład użyć mocy przejścia przez barierę, by wystraszyć kogoś i skierować w stronę wyrzutni, a następnie wystrzelić go w silniejszego przeciwnika, któremu zadaliśmy wcześniej obrażenia, by lecący spadł na niego i tym sposobem wykonał na nim ostateczny cios. Oczywiście możemy też ograniczyć się do bardziej konwencjonalnych metod i grać prawie jak w klasycznych „Komandosów”. Tylko po co?

Sumerian Six to po prostu bardzo kompetentna skradanka RTT, dorównująca poziomem najlepszym grom tego typu. Sztuczna inteligencja rzadko zawodzi, choć oczywiście jest ograniczona logiką gry taktycznej, która musi umożliwić przewidywanie i planowanie. Jest to też bez wątpienia jedno z bardziej udanych zastosowań silnika Unreal Engine 5, jakie widziałem – gra prezentuje się bardzo atrakcyjnie, jest bogata w animacje i przez trzydzieści godzin zabawy nie zaobserwowałem żadnych problemów z doczytywaniem tekstur, spadającą liczbą klatek czy stabilnością.

Ale nie wszystko wypada tak kolorowo. Przede wszystkim, fantastyczne moce czynią czasami naszych bohaterów zbyt silnymi w starciu ze zwykłymi przeciwnikami – szczególnie że w trakcie zabawy możemy je ulepszać. Możliwych kombinacji ataków jest ponadto tak dużo, że gdy już zaczynamy się w nich dobrze orientować, od razu do głowy przychodzą nam trzy albo i więcej rozwiązań danego problemu. Jeżeli bawi nas takie eksperymentowanie z dostępnymi skillami, to nuda nigdy nas tu nie dotknie, ale znajdą się pewnie bardziej tradycjonalistyczni gracze, wolący poszukiwać tego jednego, jedynego wyjścia z kłopotów.

Sumerian Six | Extended Gameplay | Release Date Trailer | Coming September 2 Zobacz na YouTube

Nie najlepszą decyzją twórców są też bardzo duże rozmiary map. Osobiście wolę, gdy lokacje są mniejsze, bo na ogół oznacza to też częstszą rotację towarzyszy i konieczność szukania nowych strategii. W Sumerian Six na jednej mapie możemy spędzić godzinę lub nawet kilka. Może to doskwierać szczególnie, gdy – tak jak ja – usiłujecie pozbyć się wszystkich wrogów na mapie, co w przypadku istnienia kilku alternatywnych ścieżek oznacza odwiedzenie każdej. Mimo to, zaraz po skończeniu kampanii zacząłem grać od nowa, by zrealizować wszystkie dodatkowe wyzwania.

Gdybym dowiedział się o Sumerian Six w dniu premiery, byłaby to jedna z moich ulubionych gier zeszłego roku. Liczę, że w końcu odkryje ją więcej osób i warszawski zespół zostanie sprawiedliwie doceniony. Tylko w ten sposób Artificer będzie w stanie złamać klątwę rzuconą na Mimimi Games i inne studia specjalizujące się w skradankowych grach RTT. Jak mawiali Francuzi: „umarł król, niech żyje król!”.