Skyrim obchodzi w tym roku 14. rocznicę premiery, a mimo to przyciąga codziennie dziesiątki tysięcy graczy. Weteran Bethesdy, Bruce Nesmith, opowiedział o tym, co - jego zdaniem - wpłynęło na popularność gry.

Nesmith przyznał w rozmowie z serwisem FRVR, że jest zaskoczony tym, jak dużym zainteresowaniem cieszy się Skyrim po tak długim czasie od premiery. „Zgodnie z wszelką logiką, rok później jakaś inna gra powinna była go przyćmić. [...] Nasuwa się zatem pytanie: »co tutaj się, do diabła, wydarzyło?«” - powiedział.

Zdaniem dewelopera, Skyrim wyróżnia się na tle licznej konkurencji, ponieważ... Bethesda nie bała się zostawić w produkcji kilku błędów. Jak wyjaśnia dalej, zbyt „wygładzony” świat odjąłby grze charakterystycznego uroku.

„Jedną z rzeczy, które zaakceptowaliśmy - z czym wielu twórców ma problem - jest fakt, że w grze będą pewne dziwactwa. Będą się zdarzać różne dziwne rzeczy. Jeśli jednak powiesz sobie, że to nic strasznego, możesz dzięki temu otrzymać prawdziwy diament” - mówił w wywiadzie.

Mimo upływu lat i premier kolejnych wydań, w Skyrim do dziś przetrwało wiele błędów i exploitów.

Nesmith dodał, że podczas prac nad Skyrimem skupiano się przede wszystkim na funkcjonalności. Jeśli jakaś mechanika działała wystarczająco dobrze i wiązały się z nią jedynie drobne błędy, to mogła trafić do gry. Równie ważne dla zespołu było, aby Skyrim oferował otwarty świat z prawdziwego zdarzenia, w którym gracz może pójść tam, gdzie tylko chce.

„Nie stawialiśmy żadnych granic. Nie próbowaliśmy kierować doświadczeniem gracza” - tłumaczył. „Pozwoliliśmy, by należało ono w pełni do niego. Bardzo niewiele gier naprawdę to opanowało, bo dziś »otwarty świat« to już prawie wyświechtany slogan”.

Nie da się ukryć, że gracze czują się dziś nieco przytłoczeni liczbą gier z otwartym światem, dlatego z entuzjazmem przyjmują krótsze i bardziej korytarzowe produkcje, takie jak Clair Obscur: Expedition 33. Fanom gatunku pozostaje już tylko trzymać kciuki, aby Bethesda powtórzyła swój wielki sukces w The Elder Scrolls 6.