Cyberpunk 2077 na Switchu 2 to technologiczny cud. To naprawdę działa i dobrze wygląda
OPINIA | Sądziłem, że rozpieszczony 400 godzinami ogrywania pecetowej wersji Cyberpunk 2077, na Switchu 2 nieprzyjemnie zderzę się z rozmytą grafiką i niską płynnością, ale się myliłem. W tytuł CD Projektu naprawdę można komfortowo grać na nowej konsoli Nintendo, i to przy grafice, która każe się zastanowić, jakąż to czarną magię zastosowali deweloperzy, żeby przenieść Night City na ten minisprzęt o stosunkowo skromnej mocy obliczeniowej.
Stawiam, że gdyby nie miejsce, w którym się pojawiły, wielu z Was nie domyśliłoby się, że poniższe zrzuty ekranu pokazują Cyberpunka na Switchu 2 - i to chyba najlepszy komplement dla tego portu. Oczywiście są momenty, w których ta wersja wygląda lepiej i gorzej, podobnie jest z wydajnością (o czym za chwilę). Nie dało się uniknąć niskiej gęstości zaludnienia Night City, obraz ma poszarpane krawędzie, system oświetlenia i cieni trzeba było znacząco uprościć. Są to jednak ustępstwa, bez których przeniesienie tytułu na sprzęt Nintendo w ogóle nie wchodziłoby w grę.
1 of 4 Caption AttributionOptymalizacyjna magia
Myślę, że CD Projekt zaskarbił sobie serca części graczy już wtedy, gdy sieć obiegła wieść, że kartridż z Cyberpunkiem do Switch 2 to pełnoprawna fizyczna wersja, z całą wielką grą upchniętą na nośnik. Takie podejście zasługuje na pochwałę, bo jest raczej rzadkością wśród studiów third party wydających gry na nową konsolę Nintendo. Większość korzysta z systemu „Game-Key Cards”, czyli kartridży bez danych gry, zawierających jedynie licencję na pobranie tytułu z eShopu.
Przejdźmy jednak do konkretów. Jeśli chodzi o podstawowe kwestie techniczne, do wyboru mamy dwa tryby: jakości i wydajności (po dwa dla konsoli w trybie przenośnym i zadokowanym - więc de facto cztery, z różnicami w rozdzielczości). Tryb jakości ma blokować framerate na 30 klatkach i stawiać na nieco wyższą jakość obrazu, a tryb wydajności ma zapewniać 30-40 FPS-ów i niższą jakość.
Jak to wypada w praktyce? Grałem głównie w trybie obiecującym do 40 klatek na sekundę i wydaje mi się, że właśnie taką wartość osiąga gra przez zdecydowaną większość czasu. Wyjątkiem jest - a jakże - szybka jazda po mieście. Jazda autem po dzielnicach Night City nieco gęstszych pod względem ilości obiektów powoduje znaczny spadek płynności. Nie mam licznika FPS-ów na Switchu 2, ale myślę, że w ekstremalnych przypadkach były to okolice kilkunastu klatek na sekundę. Gra potrafiła też nieco „chrupnąć” podczas pieszej przechadzki, gdy patrzyłem choćby na widok poniżej. Myślę, że to znany wszystkim pecetowcom moment gry, który weryfikuje, czy nie ustawiliśmy sobie przypadkiem zbyt wysokiej grafiki - zadanie, w którym po raz pierwszy wychodzimy ze swojego mieszkania w Megabloku i spoglądamy na ruchliwe miasto w pełnej krasie. Znamienne jest, że niemal całkiem wyłączono w tej scenie ruch uliczny.
Jednak gdy nie pędzi się samochodem, a już szczególnie przebywa w budynkach i spokojniejszych dzielnicach, gra wydaje się sięgać tych obiecanych 40 FPS-ów. Ponadto, grając w trybie handheldowym nagłe zmiany płynności nie są tak nieprzyjemne, bo Switch 2 obsługuje VRR, czyli zmienną częstotliwość odświeżania.
Warto nadmienić, że takie rezultaty są możliwe w dużej mierze dzięki DLSS, z którego korzysta Cyberpunk 2077 na Switchu 2 - bez techniki Nvidii ten port zapewne by nie istniał. Wsparty uczeniem maszynowym upscaling działa świetnie - trzeba jedynie pamiętać, że podczas czytania wiadomości na ekranach kursor zostawia za sobą smugę, podobnie jak w nowym modelu transformacyjnym DLSS na PC.
Mimo drobnych mankamentów, Cyberpunk 2077 pozytywnie zaskakuje na Nintendo Switch 2. To imponujące, że tytuł, który od lat jest graficznym benchmarkiem na PC, udało się zmodyfikować tak, by działał na tej malutkiej konsoli. To dowód na to, jak „skalowalny” jest Cyberpunk 2077. Mamy tu przecież całkowity przekrój sprzętowy, od lewej do prawej strony skali - do najwyższych ustawień graficznych potrzebujemy high-endowego peceta, a jednocześnie można tę grę odpalić na „kieszonkowej” konsolce.
Nowe metody sterowania na Switchu 2
Zawartość Cyberpunk 2077 na Switchu 2 nie zmienia się względem Edycji Ultimate na pozostałych platformach, ale oferuje ekskluzywne dla tej konsoli metody sterowania, które także przetestowałem. Nowości obejmują:
- Sterowanie dwoma Joy-Conami w dwóch dłoniach, z czego prawy służy nam także do precyzyjniejszego celowania żyroskopem za pomocą delikatnych ruchów dłoni.
- Opcjonalne sterowanie gestami, czyli np. wykonywanie cięć za pomocą machnięcia ręką, leczenie przy pomocy podniesienia dłoni, przeładowanie wychyleniem dłoni itp.
- Możliwość użycia Joy-Cona jak myszki.
Teoretycznie każdy z tych trybów działa co najmniej poprawnie, ale po przetestowaniu każdego z nich uznaję je raczej jako ciekawostkę, którą uruchamia się na 5 minut, by się pobawić, a potem wraca do klasycznych rozwiązań.
Sterowanie dwoma Joy-Conami jest o tyle dziwne, że obie dłonie wykonują swoje zadania w inny sposób (lewa ręka działa „normalnie”, jakby trzymała pada, ale prawą machamy w powietrzu, używając żyroskopu). Nie jest mi obce granie z uniesionymi rękami, bo często robię to w VR, ale tutaj wychodzi to dość nienaturalnie.
Sterowanie gestami także powoduje dysonans między wykonywanym ruchem a animacjami postaci na ekranie, a ponadto gesty nie zawsze są poprawnie odczytywane przez grę, więc walka potrafi być dość chaotyczna.
Sterowanie Joy-Conową myszką także uznaję za niewygodne, ale nie z winy samego Cyberpunka 2077, tylko raczej projektu Joy-Conów. Tych małych kontrolerków nie da się chwycić tak, żeby były zarówno stabilne, jak i pozwalały dosięgnąć kciukiem do analoga i przycisków A, B, X i Y. Pisałem o tym więcej w recenzji Nintendo Switch 2.
Takie innowacje po prostu nie mają szans w starciu z precyzją i wygodą klasycznego kontrolera (ewentualnie ze wsparciem żyroskopu do pomocy w celowaniu). Ja z pewnością nie miałbym cierpliwości, żeby grać tak dłużej niż przez kilka minut, a wręcz bardzo bym się zdziwił, gdyby ktokolwiek zdecydował się przejść Cyberpunka w taki sposób. Ale pobawić się można.
Miło natomiast, że dla każdego typu sterowania przewidziano osobną zakładkę z ustawieniami, więc można sobie personalizować deadzone’y i inne opcje konkretnie pod wybrany tryb obsługi gry - w tym także bardzo udany Nintendo Switch 2 Pro Controller.
Podsumowując: czy warto zagrać w Cyberpunk 2077 na Switchu 2? Zdecydowanie, choć nie dla nowych sposobów sterowania. To gra na tyle zoptymalizowana pod minikonsolę Nintendo, że przejście jej od początku do końca na platformie „wielkiego N” nie powinno wiązać się z większymi nieprzyjemnościami. Co więcej, dzięki opcji synchronizacji zapisów między platformami można np. kontynuować na Switchu 2 grę rozpoczętą na innej konsoli czy PC, a potem raz jeszcze powrócić na główny sprzęt.
Podobnie jak w przypadku Wiedźmina 3 na pierwszym Switchu, CD Projekt ponownie dokonał cudu i zrobił port, który nie powinien się udać. A jednak.
Testy gry zostały przygotowane na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.









