Oficjalny port Skyrim: The Anniversary Edition na Nintendo Switch 2 okazał się mniej imponujący, niż wielu graczy oczekiwało. Głównym problemem jest brak trybu pozwalającego grać w 60 FPS-ach.

Posiadacze przenośnej konsoli mieli solidne podstawy, żeby liczyć na więcej. 60 klatek to dla wielu absolutne minimum, zwłaszcza gdy mowa o 14-letniej produkcji. Co więcej, w oficjalnej zapowiedzi portu pojawiła się informacja o tym, że przesiadka z pierwszego Switcha na nowy model będzie wiązała się ze skokiem płynności.

Negatywne emocje byłyby zapewne bardziej stonowane, gdyby wydawca zdecydował się na niższą cenę. Co prawda posiadacze The Anniversary Edition mogą wykonać darmową aktualizację, a mając na koncie bazową grę, zapłacimy tylko 80 zł, ale jeśli żadna z tych opcji nie wchodzi w grę, będziemy musieli wydać aż 259 zł.

„Fakt, że ta wersja nie obsługuje 60 klatek na sekundę, to wstyd dla Bethesdy” - komentuje w serwisie X użytkownik Synth Potato. „Ludzie, w 2011 grałem w Skyrima w 60 FPS-ach korzystając z przestarzałego laptopa” - dodaje inny gracz. „Fajnie, że jest opcja darmowego ulepszenia, ale brak 60 FPS... Serio? - czytamy w komentarzach”.

Skyrim - Nintendo Switch/Switch 2 Comparison Materiał pokazujący różnice między wersją na Switcha a Switcha 2.Zobacz na YouTube

Oczywiście Nintendo Switch 2 nie oferuje mocy na poziomie PS5 i Xbox Series X, ale w przeszłości otrzymaliśmy już dowód na to, że konsola jest w stanie zagwarantować porządną wydajność nawet w najbardziej wymagających grach. Flagowym przykładem jest tutaj przenośne wydanie Cyberpunk 2077.

W przypadku Skyrima na drodze stanęła zapewne technologia. Możemy przypuszczać, że Bethesda nie chciała inwestować zbyt wielu zasobów w przystosowanie silnika Creation Engine w sposób, który podniósłby wydajność gry na Switchu 2.