Zaproszenia do bety Wiedźmina 4 to fałsz. CD Projekt ostrzega przed oszustami
CD Projekt opublikowało komunikat ostrzegający przed rzekomymi zaproszeniami do testów beta Wiedźmina 4. Zaproszenia te nie zostały wysłane przez studio i mają na celu wyłudzenie od fanów gry wrażliwych danych osobistych.
„Doszły nas słuchy, że członkowie i członkinie naszej społeczności otrzymują zaproszenia do wzięcia udziału w betatestach gry Wiedźmin 4. Informujemy, że nic takiego nie ma miejsca” - piszą twórcy gry w opublikowanym komunikacie. „Jest to scam, mający na celu wyłudzenie ważnych informacji osobistych!”.
W dalszej części tekstu firma zapewnia, że jej dział prawny zajmuje się sprawą i podjął kroki mające na celu zatrzymanie rozpowszechniania fałszywych zaproszeń. Jednocześnie CD Projekt poprosił swoich fanów, którzy sami dostali rzekome zaproszenie lub natrafili na nie w sieci, zgłosili to firmie poprzez „odpowiednie narzędzia” - najpewniej dział obsługi klienta.
„Pamiętajcie: scamy są jak potwory, a wiadomo co robią wiedźmini z potworami. Bądźcie jak wiedźmini!” - kontynuują deweloperzy. „P.S. Jeśli będziemy organizowali betatesty którejkolwiek z naszych gier, ogłosimy to najpierw publicznie za pośrednictwem naszych oficjalnych kanałów w mediach społecznościowych oraz na oficjalnej stronie internetowej danego tytułu”.
Recently, we've been getting reports from some community members that they've been invited to a beta test of The Witcher 4 — this is a scam! 🚨
We've been taking the necessary steps to take this fraudulent messaging down. That said, if you receive any invites to or stumble… pic.twitter.com/nVmHnDSH2M
Przypomnijmy, że pod koniec stycznia bardzo podobna próba oszustwa została wykryta na Steamie. Wówczas to do graczy zaczęły docierać wiadomości od przejętych przez przestępców kont ich znajomych, jakoby zostali oni zaproszeni do uczestnictwa w playtestach Elden Ring Nightreign. Wówczas faktyczna sesja testów beta faktycznie miała się odbyć, ale jedynie na konsolach, a nie na PC.
Należy pamiętać, aby nigdy nie klikać w linki przysyłane w niespodziewanych wiadomościach, nawet jeśli sama wiadomość na pierwszy rzut oka wygląda na autentyczną. Zwykle tego typu odnośniki prowadzą do stron bardzo dokładnie imitujących oficjalne witryny, na których internauta proszony jest o „rejestrację” lub „zalogowanie się” - w każdym przypadku chodzi jedynie o wydobycie od ofiary krytycznych danych, takich jak loginy, hasła, dane kontaktowe czy dane karty płatniczej.









