Wyjątkowe życie Ibelina to film, który powinien obejrzeć nie tylko każdy gracz
„Gry to dla mnie sposób na ucieczkę. Odpalam komputer, zajmuję miejsce i opuszczam ten świat. To nie ekran, to brama do świata, o którym tylko zamarzysz. Większość czasu spędzam w miejscu zwanym Azeroth, nazwa z pewnością znana niejednemu. Tam moja niepełnosprawność nie gra roli, moje łańcuchy zostają zerwane i mogę być kimkolwiek zechcę. Tam czuję się normalnie” - Mats Steen.
Przez dłuższy czas zastanawiałem się, czy napisać ten artykuł. Czy mam w sobie wystarczająco empatii, by podejmować tak trudny i jednocześnie niezwykle ważny temat. Temat o niesprawiedliwości, jaka spotyka nas w życiu, o bezsilności wobec życiowych tragedii, o samotności w tłumie ludzi. Ale też o bezprecedensowej walce o siebie, o niepoddawaniu się przeciwnościom losu, o otwartości umysłu w sytuacji, gdy zamknięci jesteśmy w klatce fizycznych dysfunkcji. Przede wszystkim zaś o pozytywnym spojrzeniu na świat. Nawet, gdy doznajemy bolesnych upadków i trzeba nam po raz kolejny wstać i ruszyć przed siebie. O tym właśnie traktuje norweski film dokumentalny Wyjątkowe życie Ibelina. oparty o historię zmarłego w wieku 25 lat Matsa Steena, który dzięki grze komputerowej mógł pokonać własne słabości i stać się przyjacielem, kompanem i dobrym duchem dla wielu osób.
Wyjątkowe życie Ibelina to film niełatwy, bo traktujący o niełatwym problemie. Jednocześnie to film bardzo poruszający, ale też… optymistyczny. Tak, optymistyczny, bo pokazujący, że nawet w obliczu największych tragedii można odnaleźć szczęście. Twórcy, z reżyserem Benjaminem Ree na czele, opowiedzieli wzruszającą historię życia niepełnosprawnego Matsa, cierpiącego na dystrofię mięśniową Duchenne’a - chorobę o podłożu genetycznym, powodującą sukcesywny zanik mięśni. Jednak to nie historia niepełnosprawności Matsa czyni ten film wyjątkowym, ale to, w jaki sposób potrafił z nią wygrać.
Oficjalny plakat filmu Wyjątkowe życie IbelinaMats był graczem w World of Warcraft, gdzie jako wirtualny Ibelin mógł zapomnieć o swoich dysfunkcjach i rozwinąć skrzydła. Dzięki grze zbudował własny świat, w którym bariery fizyczne nie obowiązują i w którym każdy może nawiązać relacje z drugim człowiekiem, nie ważne skąd pochodzi, w jakim języku mówi czy jak wygląda. Mats wykorzystał to do granic możliwości. Nawiązał wiele przyjaźni, znalazł dziewczynę, a nawet stał się opoką i filarem swojej gildii. Społeczność graczy odwdzięczała mu się zaufaniem i szczerością za jego otwartość i dobre słowo. Dla wielu był wręcz mentorem i przewodnikiem. Bo Mats potrafił słuchać. I potrafił podnieść na duchu, jak nikt inny.
Przez długi czas społeczność w World of Warcraft nie zdawała sobie spawy z choroby Matsa. Nic dziwnego, gdyż skrzętnie to ukrywał. Z jednej strony wydaje się to nieuczciwe w stosunku do przyjaciół, którzy nie mieli przed nim żadnych tajemnic. Jednak Mats miał w tym swoje intencje. Nie chciał bowiem, żeby ktokolwiek traktował go inaczej ze względu na jego chorobę. Nie chciał litości, zatroskania czy współczucia - miał to na co dzień w realnym świecie. W świecie wirtualnym chciał być postrzegany taki, jakim był naprawdę, nie zaś przez pryzmat swojej choroby. Z czasem jednak, zapewne w poczuciu zbliżającego się końca, Mats wyznał prawdę.
Ibelin z przyjaciółmi z gildiiPostępująca, nieuleczalna choroba spowodowała, że śmierć zabrała Matsa w wieku zaledwie 25 lat. Mimo że najbliższa rodzina zdawała sobie sprawę z nieuchronności zbliżającej się tragedii, jego śmierć była dla nich wielkim ciosem i tragedią. I wówczas, już po śmierci, Mats po raz kolejny wniósł do ich życia iskierkę optymizmu. Bliscy nie zdawali sobie bowiem sprawy, jak barwne życie Ibelin wiódł w wirtualnej rzeczywistości. Bo Mats, mimo postępującej niepełnosprawności, chciał być samodzielny i nie stanowić dla nikogo obciążenia. Dlatego też mieszkał sam, w mieszkaniu, które urządzili mu rodzice w przyziemiu ich domu, a gdzie mógł oddawać się w pełni wirtualnej rozgrywce. Lub może bardziej - wirtualnemu życiu.
Przed śmiercią Mats zostawił swojej mamie dane logowania do swojego komputera. Chciał, żeby po śmierci pożegnała na jego blogu fanów i czytelników. Opublikowanie pożegnalnego wpisu pociągnęło za sobą lawinę nieprzewidzianych wydarzeń, która po raz ostatni przyniosła za sprawą Matsa odrobinę uśmiechu i radości jego rodzinie. Przez kilka kolejnych dni jego rodzice otrzymywali masę bardzo osobistych, poruszających maili od przyjaciół i znajomych, których Mats poznał w World of Warcraft. Dotychczas pewni, że ich syn i brat żył w odosobnieniu, zamknięty w sobie, bez szansy na poznanie prawdziwej przyjaźni i miłości, przekonali się, w jak wielkim błędzie żyli. I ile szczęścia ich syn rzeczywiście doznał dzięki wirtualnemu światu, który postrzegali jako zwykłą grę, w którą Mats ucieka w swej samotności i bezsilności.
Nie docenili potęgi wirtualnego medium i relacji, które można za jego pośrednictwem nawiązać. A relacje te okazały się niezwykle silne w przypadku Matsa. Gildia, do której należał, wyprawiła Ibelinowi/Matsowi ceremonię pogrzebową, zaś część jego przyjaciół z World of Warcraft przyleciała z różnych zakątków świata również na pogrzeb w świecie realnym. Tak silną osobowością okazał się Mats Steen.
Ibelin ze swą wybranką sercaGdy wspomniany Benjamin Ree usłyszał o tej niezwykłej historii od swojego byłego nauczyciela i jednocześnie wujka Matsa, bez zastanowienia postanowił nakręcić film dokumentalny. Okazało się bowiem, że tata Matsa zarejestrował niemal całe jego życie na kasetach VHS, chcąc utrwalić jak najwięcej chwil z życia syna. Udało się też dotrzeć do przepastnego materiału źródłowego z rozmów i interakcji Matsa w World of Warcraft, a także do jego przyjaciół, znajomych i dziewczyny. Dzięki temu, twórcy mogli stworzyć ujmujący za serce, ale przede wszystkim kompleksowy obraz życia Matsa - tego realnego i wirtualnego. W odtworzeniu wydarzeń z gry swój udział miało nawet studio Blizzard. Udostępnili oni bowiem na potrzeby filmu wszelkie niezbędne dane oraz pozwolili na wykorzystanie zasobów gry. To posłużyło twórcom dokumentu do zrekonstruowania „całego życia” Ibelina/Matsa w World of Warcraft i pozwoliło niejako w opozycji do realnych wydarzeń, ukazać wydarzenia wirtualne w formie animacji z gry. Bardzo z resztą sugestywnie.
Mimo iż od początku wiemy, jak zakończy się życie Matsa i przygody Ibelina, to jednak dzięki wspomnianym środkom wyrazu ogląda się ten film z zapartym tchem od pierwszej sekundy aż do napisów końcowych. Film niejednokrotnie ściska gardło, a łzy cisną się do oczu. Bo mimo smutnego końca, cały czas kibicujemy Matsowi i Ibelinowi. I gdzieś w głębi serca liczymy, że jednak finał może będzie inny.
Film Wyjątkowe życie Ibelina polecam każdemu, bez wyjątku. I tym, którzy grają w gry regularnie, i tym którzy nigdy nie grali w żadną grę. I starszym, i młodszym, bez względu na generację, z której pochodzą. Ludziom, którzy z niepełnosprawnością stykają się na co dzień i tym, dla których jest to nadal temat tabu. Bo film ten jest nie tylko poruszający, ale również niezwykle mądry. Pozwala spojrzeć inaczej na świat i na nas samych, jako ludzi. Pokazuje też olbrzymie szanse, jakie dają światy wirtualne, ale uważnemu widzowi podsunie również zagrożenia, jakie ze sobą niosą. A niejednej osobie zapewne także otworzy oczy.
How Ibelin Inspired WoW's Cutest Pet Zobacz na YouTubePost Scriptum
W 10. rocznicę śmierci Matsa „Ibelina” Steena, Blizzard wprowadził w World of Warcraft dodatek pod tytułem Raven Pack, zawierający plecak oraz zwierzaka w postaci małego liska - maskotkę Matsa. Całkowity dochód ze sprzedaży trafił na konta fundacji zajmującej się leczeniem dystrofii mięśniowej Duschena, na którą cierpiał i zmarł Mats „Ibelin” Steen.









