Ubisoft opublikował obszerny raport finansowy, z którego możemy się dowiedzieć m.in. o strategii biznesowej wydawcy. Firma nie zamierza rezygnować z umieszczania w grach mikropłatności, ponieważ „pozwalają one jeszcze bardziej zwiększyć radość z grania”.

Warto zaznaczyć, że wydawca ma na myśli mikropłatności w grach premium, czyli takich, które najpierw trzeba zakupić. Jak czytamy we wspomnianym raporcie finansowym, Ubisoft chce trzymać się swojej złotej reguły - każda produkcja powinna pozwalać graczom nacieszyć się nią w pełni bez dodatkowych opłat.

„Nasza strategia monetyzacji w grach premium sprawia, że rozgrywka jest zabawniejsza, ponieważ umożliwia graczom personalizację awatarów lub przyspieszenie zdobywania postępów - zawsze jest to jednak opcjonalne” - czytamy w dokumencie.

Mikropłatności rozgościły się na dobre w grach Ubisoftu już wiele lat temu. Nawet całkiem ciepło wspominane Assassin's Creed Unity oferowało graczom różne dopalacze, dostępne wyłącznie za płatną walutą premium - punktami Helix. Obecnie widok sklepu ze skinami dla broni, zbroi i wierzchowców w serii o zabójcach nie dziwi już nikogo.

Oprócz lepszego sprzętu można też kupować różne ułatwiacze.

Dyskusyjną kwestią jest to, czy Ubisoft nie projektuje gier w taki sposób, aby zachęcić graczy do wydania kilku dolarów więcej. Oszczędzenie sobie godzin grindu poprzez zakup mocniejszej broni może być dla wielu osób kuszącą opcją. Skoro wydawca zamierza trzymać się dotychczasowej strategii, najwyraźniej oznacza to, że jest ona opłacalna.

Warto wspomnieć, że premierze Assassin's Creed Shadows towarzyszyło uruchomienie Animus Hub, czyli swoistego launchera serii Assassin's Creed, zintegrowanego z dodatkami pokroju battle passów. Aplikacja pozwala łatwo przełączać się między najnowszymi odsłonami serii i bardzo możliwe, że jej biblioteka wzbogaci się wkrótce o remake Assassin's Creed 4: Black Flag.