Tak fenomenalnego systemu walki nie widziałem już dawno. Zagrałem w Phantom Blade Zero i nie mogę się doczekać premiery
OPINIA | Nie cierpimy na nadmiar gier akcji czerpiących inspirację ze slasherów takich jak Devil May Cry. Chińskie Phantom Blade Zero oferuje właśnie tego typu styl rozgrywki, co w czasach popularności souslike'ów okazuje się powiewem świeżości.
W jednym z wywiadów główny projektant gry wspominał w przeszłości, że jednym z wzorów - jeśli chodzi o system walki - jest dla deweloperów Metal Gear Rising od Platinum Games. Podczas grania w godzinne demo zdecydowanie mogłem to poczuć i niezwykle mnie cieszy, że Phantom Blade Zero to właśnie przygoda tego rodzaju.
Duży poziom wyzwania czy ścieranie się z jednym bossem przez pół godziny nie są tutaj najważniejsze. Kluczową częścią zabawy jest po prostu poczucie frajdy i bycia totalnym kozakiem, zwinnym i wyszkolonym wojownikiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych i wrogów zbyt silnych. Na targach Gamescom grałem też (choć tylko przez kwadrans) w Ninja Gaiden 4 i mogę śmiało powiedzieć, że gra od chińskiego S-Game oferuje równie dobry, choć odmienny - nieco „cięższy” - system walki.
Łuk jest jedną z potężnych broni pobocznychBohater ma zawsze wyposażone dwa typy broni głównej, ale może je dowolnie wymieniać poza walką. Do jednej potyczki można podejść z wielkim mieczem i dwoma sztyletami, a w kolejnej zastąpić taki zestaw włócznią oraz wężowym ostrzem wyginającym się niczym rozwinięta miarka. Każda broń to oczywiście zupełnie inny wachlarz ciosów oraz kombosów, a także inne ataki specjalne.
Jakby tego było mało, wybieramy też narzędzia pomocnicze - wśród nich w demie dostępna była między innymi ogromna buława, wielki topór czy też łuk. Są niezwykle silne i skuteczne, jak na broń poboczną, dlatego też zapewne nie trafiły do głównego arsenału.
Jak wygląda przykładowa potyczka z grupą wrogów? Skaczę ze wzniesienia atakując jednego przeciwnika serią szybkich ciosów, unikam w ostatniej chwili ataku innego oponenta, wykonuję kontrę, a następnie efektowny kombos, którym ranię kolejnego złola, by dobić go mocarnym rąbnięciem wielgachnym toporem. Do tego parę specjalnych ataków i serii ciosów - bohater wygląda jakby wykonywał taniec śmierci, bo animacje towarzyszące walce są imponujące. Wszyscy wrogowie wąchają kwiatki od spodu, żaden mnie nawet nie drasnął i czuję się wspaniale. Takie właśnie wrażenie robi walka w Phantom Blade Zero.
Phantom Blade Zero - Real-Play Demo Highlights Zobacz na YouTubeJedyna rzecz, do której można się przyczepić, to poziom trudności. Rozgrywkę w pełnej wersji zacznę najpewniej na najtrudniejszym, bo domyślny wydał mi się odrobinkę zbyt łatwy - zginąłem tylko raz, z własnej głupoty spadając w przepaść. Na najwyższym poziomie przeciwnicy mają być bardziej agresywni, a bossowie wykonają dodatkowe ataki, których nawet nie zobaczymy na „normalu”.
Starcia z bossami oczywiście najbardziej wystawiają na próbę nasze umiejętności i zręczność, jednak mamy dużo defensywnych opcji - czasem możemy parować ciosy, albo po prostu polegać na unikach, które (podobnie jak skoki) nie zużywają żadnej energii. Nie ma tutaj niczego w stylu paska staminy, co siłą rzeczy ułatwia uciekanie przed atakami wrogów.
Jedna walka z bossem była dosyć typowa, kolejna - opcjonalna - toczyła się na dachu, co trochę ograniczało pole do popisu. Główny przeciwnik w gamescomowym demie pokazał jednak, że możemy po Phantom Blade Zero oczekiwać interesujących starć. Wróg zwany Apostołem Siedmiu Gwiazd to boss, któremu towarzyszą jego kompani wykonujący zsynchronizowane ataki i pomagający swojemu szefowi - na przykład wyrzucając go w powietrze, by zaatakował bohatera z wyskoku.
Kapliczki to punkty kontrolne, pomiędzy którymi można podróżowaćZ kolei druga faza tej potyczki zmienia całą otoczkę na iście koszmarną, boss unosi się nad areną niczym marionetka na linkach, a starciu zaczyna towarzyszyć świetna, metalowa muzyka - co budzi skojarzenia ze wspominanym już Metal Gear Rising. Mimo że grałem na domyślnym poziomie trudności i pokonałem tego rywala przy pierwszym podejściu, to i tak bawiłem się wspaniale.
W walkach z bossami oraz niektórymi bardziej wytrzymałymi przeciwnikami korzystamy częściej z mechaniki przełamania, znanej z wielu gier akcji. Im intensywniej atakujemy przeciwnika, tym szybciej doprowadzamy go do stanu chwilowej wrażliwości na specjalny cios wykańczający lub zadający duże obrażenia. Trzeba tylko uważać, bo to samo może spotkać nas - dlatego warto nauczyć się dobrego blokowania i uników.
Choć gra to nie soulslike, twórcy zapożyczyli z tego gatunku pewne elementy - chodzi o charakterystyczne punkty kontrolne, pomiędzy którymi możemy podróżować, a także projekt poziomów. Lokacje są w większości liniowe, ale często odkryjemy różne skróty i połączenia prowadzące do wcześniej odwiedzanych obszarów.
Po pokonaniu niektórych bossów odblokowujemy dodatkowe narzędzia - w tym przypadku wielką buławę, którą można wykorzystywać do rozbijania zablokowanych przejśćPhantom Blade Zero ucieka od wszelkich elementów RPG. Nie ma tutaj zdobywania doświadczenia i rozwoju statystyk, a bohater zwiększa swoją siłę znajdując podczas eksploracji różne przedmioty - pozyskanie pięciu niebieskich kryształów zwiększy nasze zdrowie, a czerwonych obrażenia i tak dalej. Taki system idealnie pasuje do prostej w założeniach gry akcji.
Demo udostępnione było na PS5 Pro - i o ile nic nie mogę zarzucić płynności rozgrywki, to niestety zauważalne w tej wersji było rozmycie obrazu i poszarpane kontury modeli otoczenia czy postaci. Wyglądało to trochę, jak pecetowa gra z systemem DLSS ustawionym na „Wydajność”, bo w takich przypadkach skalowanie rozdzielczości po prostu rzuca się w oczy. Być może do premiery twórcom uda się to poprawić.
Ważniejszym potyczkom towarzyszy świetnie dopasowana muzykaFinalna wersja Phantom Blade Zero trafi w przyszłym roku nie tylko na PS5, lecz również na PC. Osobiście nie mogę się doczekać - już po pierwszych trailerach wiedziałem, że otrzymamy ciekawą grę akcji, ale po przetestowaniu mechaniki walki jestem pewien, że dla mnie to jedna z najważniejszych nadchodzących premier.









