Tym wampirom przydałyby się ostrzejsze kły. Recenzja Code Vein 2
Code Vein 2 wywołało we mnie sprzeczne emocje. To z jednej strony produkcja z wieloma interesującymi pomysłami, które rozwijają założenia wypracowane w oryginale, z drugiej natomiast gra niepozbawiona wielu niedopracowanych elementów. Całość doświadczenia dodatkowo psują problemy techniczne, których nie usprawiedliwia przestarzały projekt wizualny gry. Paradoksalnie, pomimo tych wszystkich wad, przez większość czasu bawiłem się naprawdę przyzwoicie.
Warto na wstępie zaznaczyć, że Code Vein 2 nie jest bezpośrednią kontynuacją pierwszej części gry, a jej nowym otwarciem. Zacznijmy od podobieństw - wciąż mamy do czynienia ze światem, w którym współistnieją ze sobą ludzie i tak zwani Revenanci, czyli przedstawiciele długowiecznej rasy posiadającej wampiryczne zdolności. Poznajemy jednak zupełnie nowych bohaterów, którzy poprzez podróże w czasie - dokładnie o 100 lat w przeszłość - starają się odnaleźć sposób na ocalenie teraźniejszości przed zagładą.
To w gruncie rzeczy prosta historia pełna patosu i poświęcenia, w której jako niemy bohater lub bohaterka powoli odkrywamy kolejne skrawki historii, wykonując zadania zarówno poprzez eksplorację przeszłości, jak i teraźniejszości. Pomagamy dawnym herosom rozwiązać problemy resztek utrzymujących się przy życiu społeczności lub wikłamy się w lokalne konflikty, a każdy z naszych czynów w mniejszym lub większym stopniu wpływa na otaczający świat.
Nim przejdziemy do właściwej rozgrywki, stworzymy własną postać. Kreator to jeden z najbardziej rozbudowanych elementów Code Vein 2 - oprócz predefiniowanych modeli, wpłyniemy niemal na każdy element wyglądu bohatera. Wybierzemy zarówno płeć, włosy, kolor skóry i wzrost, jak i elementy odzieży, od koszul po okrywające wszystko płaszcze.
Opcji jest sporo i można tu zdecydowanie spędzić dobre kilkadziesiąt minut, nim wszystko dobierzemy idealnie. Niestety nie każdy element stroju będzie do siebie pasować, bo zdarza się, że przy niektórych przygotowanych przeze mnie konfiguracjach, tekstury przenikały się nawzajem. Spotkałem się również kilkukrotnie z sytuacją, w której zapisany na dodatkowym slocie wygląd postaci nie pojawił się po ponownym uruchomieniu gry.
Rozwiązanie odnajdziesz w przeszłości
Twórcy nie zmienili najważniejszych założeń rozgrywki. To wciąż dynamiczny soulslike, który tym razem - najwyraźniej zainspirowany sukcesem Elden Ringa - oferuje rozległy obszar do eksploracji z rozsianymi aktywnościami głównymi i pobocznymi. Odwiedzimy zrujnowane blokowiska, strefy przemysłowe, biurowce, nawiedzony las, kanały a nawet wielką, zaawansowaną technologicznie twierdzę, która góruje nad zniszczonymi przez kataklizm niewielkimi wioskami.
Otwarty świat zwiedzamy na dwóch, a nawet trzech planach. Po pierwsze (patrząc z perspektywy głównych bohaterów) są to czasy współczesne, w których obszar rozszerza się wraz z postępami w fabule. Po drugie odwiedzamy ściśle wyselekcjonowane fragmenty mapy, w których nawiązujemy relacje z dawnymi herosami i pomagamy im z ich problemami. Po każdym takim rozdziale otrzymujemy dostęp do swobodnej eksploracji przeszłości, która dokładnie tak jak mapa teraźniejszości, powoli się powiększa.
Niestety przez całą rozgrywkę nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że ten teoretycznie ciekawy pomysł został zrealizowany na pół gwizdka. Dwie rzeczywistości niby faktycznie są, ale oprócz ogólnej atmosfery, nie różnią się zbytnio od siebie. Mimo że dzieli je 100 lat, większość dekoracji - mebli, śmieci, czy drogowych pachołków - pozostaje w tym samym miejscu, a zwiedzone w jednej czasoprzestrzeni lochy - nieważne, w której - są już przeszukane w drugiej. Gdyby niektóre zadania poboczne nie wymuszały wykonania go w danej linii czasowej, nie byłoby sensu dwukrotnie przeczesywać mapy.
Te dwa kadry dzieli aż 100 latLokacje to w większości korytarzowe lochy z grubsza wyglądające podobnie, a już po kilku godzinach gry bez zaangażowania przebiegałem kolejne fragmenty mapy, by pchnąć fabułę do przodu. Szkoda, że twórcy nie wykorzystali potencjału dwóch nakładających się na siebie rzeczywistości, by na przykład zarezerwować niektóre obszary tylko dla jednej czasoprzestrzeni lub poprzez manipulowanie przeszłością, kontrolować teraźniejszość. Zdarzyło się kilkakrotnie, że zmiany były widoczne, jednak miało to związek z wydarzeniami fabularnymi, które ostatecznie i tak nie urozmaicały doświadczenia w trakcie eksploracji.
Z otwartym światem wiąże się natomiast jeszcze jeden problem. Na mapie znajdziemy przydatne przedmioty, które zwiększą ilość odzyskanego zdrowia, liczbę fiolek regenerujących, dodatkowe bronie, nowe umiejętności i ołtarze, które aktywują na przykład wzmocnienie staminy na sporym obszarze. Zatem im bardziej zaangażujemy się w eksplorację, tym lepiej ulepszymy postać, co w moim przypadku sprawiło, że gra była trochę zbyt łatwa już po kilkunastu godzinach.
By usprawnić eksplorację w otwartych lokacjach, twórcy udostępnili możliwy do przyzwania motocykl. To kolejna nowość, która mimo słusznych założeń sprawdziła się w najlepszym razie dostatecznie. W Elden Ringu do dyspozycji gracza oddano Strugę, gibkiego wierzchowca, który nie tylko przyspieszał podróż, ale również pozwalał zwiedzić trudno dostępne miejsca, a w trakcie niektórych starć okazywał się nieocenionym wsparciem. Pojazd w Code Vein 2 niestety nie spełnia żadnych z tych warunków, bo najlepiej prowadzi się go na asfalcie, a kiepsko zrealizowany model jazdy zamiast sprawiać przyjemność, frustruje. Ostatecznie przez większość gry wolałem podróżować pieszo.
1 of 5 Caption AttributionWybierz swój kod krwi
Gra być może nie sprawdza się jako testujące nasze umiejętności wyzwanie, ale jako action RPG nie zawodzi pod względem możliwości rozwoju postaci. Twórcy przygotowali kilka zależnych od siebie systemów, które, choć początkowo wydawały mi się zawiłe, z czasem pozwoliły się okiełznać. Zamiast rozwijać osobno statystyki, na przykład siły lub zręczności, wybierzemy kod krwi pozyskany od naszych towarzyszy, będący czymś w rodzaju klasy postaci. To z jednej strony pewne uproszczenie względem standardów gatunku, z drugiej natomiast ich liczba jest na tyle duża, że i tak warto chwilę zastanowić się, jaka ścieżka będzie optymalna dla naszego stylu rozgrywki.
Pokonując wrogów zyskujemy doświadczenie, które wydamy zarówno jako walutę w sklepie na wyposażenie, jego ulepszanie i przedmioty jednorazowe, jak i zwiększymy poziom naszej postaci. Podnosząc poziom równomiernie wzmacniamy postać w oparciu o kod krwi, a i sam kod można rozwijać po prostu go używając, bo z czasem odblokujemy jego silniejsze wersje. Nasz build wzmacniamy również poprzez odpowiednie dobranie tak zwanych boosterów, które stworzymy z materiałów pozyskanych z przeciwników. To dodatkowe efekty pasywne, takie jak redukcja zmęczenia podczas biegu lub na przykład zwiększenie statystyki zręczności.
To jednak nie koniec, bo to wszystko musimy dopasować do wybranego przez nas zestawu broni. Są to między innymi miecze krótkie, młoty, halabardy, karabiny z bagnetem, a nawet runiczne ostrza, które lewitują wokół postaci. Wybór jest duży, a niemal każda znaleziona broń oferuje nieco inny zestaw ataków. Przykładowo wśród mieczy krótkich znajdziemy nie tylko te służące do cięć, ale mieści się tam także idealny do pchnięć rapier i katana, która oferuje mieszany styl jedno- i dwuręcznych kombinacji ciosów.
1 of 4 Caption AttributionSama walka to zdecydowanie jeden z najlepiej zrealizowanych aspektów całej rozgrywki i choć faktycznie może nie stanowi oczekiwanego w gatunku wyzwania, to czyszczenie lochów, wpatrując się w płynne animacje i efekty wizualne ciosów specjalnych, sprawia mnóstwo satysfakcji. Oprócz wspomnianej broni głównej dobierzemy także tak zwane formae - potężny oręż, którego atak zużywa zasób odpowiedzialny za użycie umiejętności i jails - specjalne wyposażenie służące zarówno do zadawania obrażeń, jak i odzyskiwania wspomnianego zasobu wykorzystywanego przez umiejętności.
Możliwości jest zatem sporo, a dobieranie tych wszystkich poszczególnych części składowych potrafi wciągać, zwłaszcza że do każdej broni dodamy 4 umiejętności specjalne, które mogą być zarówno widowiskowym atakiem, jak i na przykład buffem do obrażeń lub elektrycznością nakładaną na ostrze. Ta mnogość rozwiązań sprawia, że większość starć, zwłaszcza gdy jesteśmy w pełni sił, możemy zwyczajnie zaspamować najlepszym zestawem ataków, bo te nie posiadają na sobie żadnego czasu odnowienia.
Niestety i tu nie wszystko wyszło równie przyzwoicie. Choć walka rzeczywiście sprawa przyjemność, zarówno zestaw standardowych przeciwników, jak i bossów nie jest szczególnie interesujący. Wrogowie na całym dostępnym obszarze gry i w obu czasoprzestrzeniach występują - z drobnymi różnicami i wyjątkami - niemal zawsze tacy sami. Nie utknął mi też w pamięci żaden z bossów, zwłaszcza że ani jeden z nich nie zatrzymał mnie na więcej niż 3 lub 4 próby.
1 of 4 Caption AttributionGrafika i kwestie techniczne
Testowana przeze mnie wersja na bazowym PS5 niestety pozostawia wiele do życzenia. Choć gra kładzie nacisk na modele postaci, nie zachwyca jakością tekstur otoczenia. Pomimo zastosowania specyficznego stylu wizualnego przywodzącego na myśl anime, finalny efekt miejscami jest po prostu nierówny i nie wygląda najlepiej. Na domiar złego na otwartym terenie lub w trakcie intensywnych starć trudno utrzymać komfortową płynność rozgrywki niezależnie od wybranego trybu graficznego.
Gdzieniegdzie przytrafiały mi się także drobne glitche i graficzne artefakty - raz w trakcie szybkiej podróży pojawiłem się pod docelowym budynkiem, w trakcie walki potwór przestawał wydawać jakiekolwiek odgłosy, a migające cienie w tle, zwłaszcza na otwartej przestrzeni, są smutną codziennością.
Podsumowanie
Code Vein 2 jest wyraźnie większy i ambitniejszy od swojego pierwowzoru, ale nie wszystkie nowe pomysły zostały w pełni dopracowane. Rozbudowany system rozwoju postaci to zdecydowanie najciekawsza zmiana, ale otwarty świat i motyw podróży w czasie nie wykorzystują swojego potencjału. Dodatkowo problemy techniczne wpływają na odbiór produkcji i kładą się cieniem na całe doświadczenie. Mimo to trudno odmówić serii własnego charakteru i kilku udanych rozwiązań, które sprawiły, że kilkadziesiąt godzin spędzonych w grze nie były czasem straconym.
Ocena: 6/10
Plusy: + Rozbudowany system rozwoju postaci + Duży wybór kodów krwi, broni i umiejętności do eksperymentowania + Przyjemny, efektowny system walki + Rozbudowany kreator postaci + Ciekawy, choć niewykorzystany w pełni motyw dwóch czasoprzestrzeni Minusy: - Niewielkie różnice między przeszłością a teraźniejszością - Problemy z wydajnością i glitche - Dość przestarzała i nierówna oprawa wizualna - Powtarzalni przeciwnicy i mało zapadający w pamięć bossowie - Niewykorzystany potencjał podróży w czasie - Brak polskiej wersji językowejRecenzja gry została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.









