Przedstawiciele studia Grinding Gear Games odnieśli się do fali krytyki, z którą spotkało się Path of Exile 2 po wydaniu aktualizacji Dawn of the Hunt. Deweloperzy przyznają, że zaliczyli wtopę, ale dodają też, że wprowadzając kontrowersyjne zmiany chcieli osiągnąć konkretny cel.

Warto podkreślić, że studio zabrało się już za stopniowe wycofywanie zmian, przez które Path of Exile 2 stało się - zdaniem graczy - trudne aż do przesady. Duża aktualizacja, która wprowadziła klasę Huntress, zawierała masę nerfów i mocno namieszała w balansie gry.

Okazuje się jednak, że zmian nie wprowadzono tylko po to, żeby zrobić graczom na złość. - Mogę z całą pewnością powiedzieć, że naszym celem było osłabienie elementów, które zbyt mocno upraszczały rozgrywkę w fazie endgame, zanim jeszcze graczom udało się zdobyć potrzebne przedmioty i tym podobne rzeczy - wyjaśniał reżyser Jonathan Rogers w rozmowie ze streamerem Zizaranem (via Polygon).

- Mówiąc bez ogródek, zaliczyliśmy kilka wtop - dodał reżyser Mark Roberts. - Nasz model pracy jest bardzo spontaniczny - wrzucamy coś do gry, testujemy, patrzymy, co gracze o tym myślą, i jeśli coś jest kiepskie, to po prostu to wycofujemy.

To pierwszy kryzys w recenzjach od startu fazy Early Access. Źródło: Steam

Dopóki Path of Exile 2 znajduje się w fazie Early Access, Grinding Gear Games może pozwolić sobie na więcej swobody, choć - oczywiście - gracze nie muszą być zadowoleni z każdego pomysłu deweloperów. Jonathan Rogers uważa, że odnalezienie złotego środka w balansie dwójki jest wyjątkowo trudne, ponieważ bardziej wymagający model rozgrywki (z powolną i taktyczną walką) musi trafić w gusta hardcorowych graczy.

- Jeśli dojdziemy do momentu, w którym dobry gracz nigdy nie będzie musiał zmierzyć się z żadnym wyzwaniem, to sądzę, że taka gra na dłuższą metę po prostu nie będzie sprawiać frajdy - powiedział.

Grinding Gear Games zapowiedziało, że do gry trafi wkrótce kolejna aktualizacja, która - między innymi - zmieni układ niektórych map.