Twórcy Destiny 2 mogą przegrać sprawę w sądzie, ponieważ wycięli z gry kluczowe dowody
Sąd odrzucił wniosek studia Bungie, aby oddalić w całości sprawę, według której tworząc fabułę Destiny 2, twórcy splagiatowali dzieło innego twórcy. Deweloperzy nie byli w stanie przedstawić dowodów na swoją obronę, ponieważ związane one były z zawartością, której nie znajdziemy już w grze.
Jak informuje serwis VGC, pisarz Matthew Kesley Martineau pozwał w zeszłym roku studio Bungie. Autor uważa, że fabuła podstawowej kampanii Destiny 2 oraz dodatku Klątwa Ozyrysa stanowi plagiat jego wcześniejszych dzieł. Kiedy studio w odpowiedzi złożyło wniosek o całkowite oddalenie sprawy, sąd poprosił o udzielenie mu dostępu do rzeczonych kampanii, aby porównać obie prace. Ta kwestia okazała się jednak problematyczna.
„Starsze buildy Czerwonej Wojny i Klątwy Ozyrysa nie mogą zostać dzisiaj uruchomione, ponieważ ich przestarzały kod jest niekompatybilny z obecnym szkieletem operacyjnym gry, który znacznie zmienił się od momentu, kiedy wycofaliśmy te kampanie” - tłumaczy w przesłanym do sądu dokumencie reżyser gry Tyson Green. „Z tego powodu Bungie nie może w żadnej formie udzielić dostępu do oryginalnej zawartości Destiny 2 z 2017 roku, ani też nie może odtworzyć rzeczonych kampanii w działającej i nadającej się do wglądu formie”.
Destiny 2 – “Rally the Troops” Worldwide Reveal Trailer Wraz z premierą dodatku Poza Światłem w 2020 roku, Bungie wycięło z gry niemal całą wcześniejszą zawartość fabularnąZobacz na YouTubeZamiast tego studio chciało oprzeć swoją obronę na stworzonych przez społeczność filmach na YouTube omawiających fabułę gry, a także na zawartości fanowskiej encyklopedii Destinypedia. Sąd natomiast odrzucił te dowody, uznając je za niewystarczające. Wyjaśniono, że powód w założonej sprawie kierował swoje oskarżenia bezpośrednio w stronę zawartości gry Destiny 2, a nie w stronę stworzonych na podstawie gry fanowskich dzieł.
„Sąd nie weźmie pod uwagę przypadków załączonych do wniosku oskarżonego o oddalenie sprawy oraz nie przychyli się do jego prośby o oddalenie sprawy” - przekazała sędzina Susie Morgan. „Nie było dostatecznie dużo czasu na zbadanie sprawy, a załączone materiały pochodzą od zewnętrznych organizacji. Ich autentyczność może budzić wątpliwości”.
Tym samym sprawa o rzekomy plagiat kontynuowana będzie w normalnym trybie. Niewykluczone jednak, że kwestia utrudnionego dostępu do oryginalnej zawartości może dać o sobie ponownie znać w przyszłości, kiedy sąd jeszcze raz będzie chciał zweryfikować dowody przedstawiane przez obie strony.









