„Twoja konsola jest martwa”. Były wiceprezes Microsoftu uderzył w Xboksa i jego fanów
Były szef Blizzarda i wysoko postawiony weteran Xboxa, Mike Ybarra, zaskoczył ciętym językiem w mediach społecznościowych. Na X odniósł się do niedawnego wystąpienia Hideakiego Nishino, ale też postanowił uderzyć w Xboksa, a nawet w samych jego użytkowników.
Wspomniany wyżej prezes Sony Interactive Entertainment ogłosił, że PlayStation 5 jest „najbardziej udaną konsolą w historii firmy”, przynosząc w niecałe pięć lat od premiery aż 136 miliardów dolarów przychodu. Były wiceprezes Microsoftu przyznał mu rację i dodał, że PlayStation to „udany biznes konsolowy”. Przy okazji dał też subtelnego prztyczka w nos Xboksa, pisząc, że rynek konsol może być dochodowy „jeśli robisz to dobrze”.
Kiedy jeden z użytkowników nazwał go w odpowiedzi „zgorzkniałym ex”, Ybarra odpowiedział krótko: „Twoja konsola jest martwa”. Na uwagę innego internauty, że „wszystko jest konsolą, jeśli jesteś wystarczająco odważny”, odparł równie kąśliwie: „masz na myśli - wystarczająco zagubiony”. Słowa byłego wiceprezesa Microsoftu wywołały burzę w sieci, bo przecież to właśnie on jeszcze kilka lat temu wychwalał pod niebiosa ekosystem Xboxa i odpowiadał za komunikację z fanami marki.
Your console is dead.
— Mike Ybarra 🎃 (@Qwik) September 28, 2025 Aby zobaczyć treść, włącz cookies targeting. Zarządzaj ustawieniami cookiesTrudno nie zastanawiać się, co kieruje takim zachowaniem. Możliwe, że Ybarra, który odszedł z Blizzarda na początku 2024 roku, patrzy dziś na branżę z większym dystansem i mówi głośno to, czego wielu analityków i graczy domyśla się od dawna: Xbox przegrywa w bezpośredniej walce z PlayStation. Inna teoria jest mniej romantyczna - być może to po prostu rozczarowanie decyzjami, jakie Microsoft podjął po jego odejściu, albo chęć zaznaczenia swojej niezależności po latach pracy w dużych korporacjach.
Bez względu na przyczyny, takie publiczne uderzenie w byłego pracodawcę rzadko pozostaje bez echa. Niezależnie od tego, czy Ybarra kieruje się szczerością, frustracją czy potrzebą autopromocji, jego słowa wyraźnie wpisują się w rosnącą narrację o problemach Xboxa. A że padły z ust osoby, która jeszcze do niedawna była jednym z najgłośniejszych rzeczników zielonej marki, to tylko dodaje im ciężaru. Może też na rzeczy jest coś jeszcze, bo ostatnimi czasy kilku innych byłych pracowników Microsoftu również nie szczędziło kąśliwych uwag pod adresem firmy.









