Dwaj najwięksi rywale na rynku silników gier - Unity oraz Epic Games - ogłosili strategiczne partnerstwo. Co więcej, gry na Unity uruchomimy... w Fortnite.

Decyzję ogłoszono podczas konferencji Unite. Deweloperzy korzystający z silnika Unity otrzymają możliwość publikowania swoich produkcji bezpośrednio w ekosystemie Fortnite i zyskają tym samym dostęp do bazy ponad pół miliona zarejestrowanych użytkowników. W praktyce zmieni to hit Epica w gigantyczną platformę dystrybucji. Dla twórców to otwarta furtka do ogromnej społeczności, czekającej już z portfelami w ręku.

Epic daje zatem dostęp do graczy (i ich pieniędzy), a Unity - nowe narzędzia monetyzacji w formie swoich zaawansowanych rozwiązania commerce dla silnika Unreal Engine. Twórcy pracujący na technologii Epica zyskają nowe opcje zarządzania cyfrowymi katalogami i płatnościami, a także zyskają większą swobodę w ustalaniu cen, promocji i operacji live-ops, bez konieczności budowania własnego backendu od zera czy polegania na zewnętrznych, mniej zintegrowanych wtyczkach.

Unity and Epic Games Announcement | Unite 2025 Barcelona Zobacz na YouTube

To odejście od modelu „biznesowej warowni”, gdzie każdy ekosystem jest odizolowany, na rzecz w pełni otwartej i połączonej struktury. Współpraca ma na celu stworzenie środowiska, w którym technologia nie jest barierą, a pomostem, co dla nas graczy oznacza kolejny krok w stronę końca ery ekskluzywności. Jeśli branża ma ewoluować w stronę jednego, spójnego cyfrowego ekosystemu, to właśnie obserwujemy moment, w którym główni architekci przestali budować mury, a zaczęli stawiać mosty. To bardzo ważny moment w historii całej branży.

Na szczegóły techniczne i konkretne daty wdrożeń musimy poczekać do przyszłego roku, ale kierunek został już wyznaczony. Co prawda za wzniosłymi hasłami o „wolności wyboru” stoi chłodna kalkulacja i biznesowy pragmatyzm, bo w obliczu rosnącej konkurencji i problemów rynkowych, nawet największym bardziej opłaca się współpracować niż konkurować, ale nawet mając to na uwadze, dostajemy wyraźny sygnał, że „wojny silników” powoli odchodzą w niepamięć.