Mimo że Kingdom Come: Deliverance 2 nie oferuje specjalnego osiągnięcia za ukończenie gry bez zabijania, pewien gracz i tak postanowił podjąć się wyzwania. Okazuje się, że w pełni pacyfistyczne podejście jest możliwe, ale wymaga pewnych kombinacji.

Przygodę pacyfistycznego Henryka opisał na forum Reddit niejaki hamfinity. Gracz ukończył bez zabijania pierwszą część i chciał powtórzyć ten wyczyn w kontynuacji, bawiąc się w „bohemiańskiego Batmana”.

Sprawa nie była jednak prosta. Prędko okazało się, że - w przeciwieństwie do jedynki - deweloperzy nie przygotowali oficjalnej ścieżki pacyfisty, więc w niektórych zadaniach hamfinity musiał korzystać z pomocy towarzyszy, psa Orzecha lub... grawitacji.

Szczególnie problematyczna okazała się sekwencja z końcowej fazy gry, w której Henryk trafia w sam środek masakry w kuttenberskim getcie. Problem polegał na tym, że gra nie pozwalała popchnąć fabuły, o ile nie zabiliśmy konkretnych przeciwników (ogłuszenie się nie liczyło). Wrogów trzeba było więc najpierw obić do niskiego poziomu zdrowia, a następnie zrzucić z wysokości lub podsunąć pod miecz towarzysza.

[KCD2] I completed the game with 0 kills to continue Merciful Henry's adventure
byu/hamfinity inkingdomcome

Aby zobaczyć treść, włącz cookies targeting. Zarządzaj ustawieniami cookies

Dużym ułatwieniem w porównaniu do jedynki okazał się rozbudowany system walki wręcz. W sequelu ataki i kombinacje wykonywane gołymi pięściami są zaskakująco skuteczne, ale tylko jeśli gramy Henrykiem. Krótkie sekwencje, w których wcielamy się w Godwina, nie były już tak łatwe i przyjemne.

Jak widać na zamieszczonym screenie, na przestrzenii całej gry hamfinity zadał łącznie ponad 27 tysięcy obrażeń, nie zabijając przy tym żadnej żyjącej istoty. Z ciekawszych statystyk można wymienić również, że:

  • ogłuszył 427 wrogów
  • zablokował łącznie 1741 ciosów
  • wykonał 385 kombinacji
  • dotarł do 30. poziomu umiejętności walki wręcz

„Poczułem, że granie w ten sposób naprawdę dobrze wpisywało się w charakter Henryka, który stara się być dobry, choć okoliczności zmuszają go do bycia złym. Ale cholera, Henryk ma sporo na sumieniu, po tym ile nakradłem... Chyba powinien częściej składać datki na kościół” - podsumowuje pacyfista.