Phil Spencer - szef działu Xbox w Microsofie - zapewnia, że firma nie zrezygnuje z wydawanie mniejszych tytułów singleplayer na rzecz gier-usług, które - jak się wydaje - są od dłuższego czasu oczkiem w głowie największych wydawców.

W obszernym wywiadzie przeprowadzonym przez redakcję XboxEra (w 01:56:25 nagrania) Spencer został zapytany m.in. o to, czy Microsoft zamierza dalej inwestować w krótsze gry dla jednego gracza, których ukończenie zajmuje kilka godzin i które - z reguły - są rozwijane przez mniejszy zespół deweloperów. Wypowiedź menedżera może nastrajać pozytywnie.

- Jednym z powodów, dla których inwestujemy w abonament [Game Pass - dop. red] jest to, że pozwala nam on wspierać gry, które mają początek, środek i koniec - opowiada Spencer. - Tworzy to synergię: ogrywam tytuł indie - chociaż one nie muszą być małe - a akurat kiedy go kończę, na rynek wychodzi Avowed.

Doom: The Dark Ages to czysta kampania fabularna, bez trybu multiplayer.

- Nawet gry z naszego Xbox Developer Direct, wszystko to tytuły dla jednego gracza - dodaje. - To produkcje, które mają początek, środek i koniec. Chodzi o to, że nie chcę, aby każdy tytuł zmienił się w jakąś wielką grę-usługę tylko dlatego, bo deweloperzy czują, że taki jest model bizensowy. To nie jest rzecz łatwa do zrobienia.

Oczywiście warto mieć na uwadze, że Microsoft ma w rękawie jedną z największych gier-usług na całej arenie branży gier - serię Call of Duty. „Zieloni” mogą więc pozwolić sobie na eksperymentowanie w segmencie mniejszych tytułów singleplayer, o ile będzie to opłacalne. Sytuacja z zeszłego roku, a więc zamknięcie studia Tango Gameworks odpowiedzialnego za cenione Hi-Fi Rush, pokazało, że sukces krytyczny to niekiedy za mało, aby utrzymać się w katalogu studiów giganta z Redmond.

W ramach ciekawostki: w tym samym wywiadzie Phil Spencer przyznał, że nie chce już przenieść wszystkich graczy na Xboksa.