Ceny gier rosną, a niektórzy zwiastują krach na rynku, ale to tylko część obrazu. Dane sugerują coś innego niż spadek zainteresowania - gracze po prostu kupują bardziej selektywnie.

Z najnowszego raportu Boston Consulting Group wynika, że niemal połowa graczy czeka na promocje, a około jedna trzecia rezygnuje z zakupu, gdy ceny idą w górę. Według BCG ponad 75 proc. ankietowanych deklaruje, że cena ma bezpośredni wpływ na decyzję zakupową, a około 65 proc. stosuje „aktywne strategie ograniczania wydatków”, czyli np. odkładanie zakupu na potem, czekanie na przeceny lub całkowite pomijanie wybranych premier. To efekt nie tylko droższych produkcji, ale też ogromnej dostępności gier i coraz większych „kupek wstydu”.

Na zmianę podejścia mocno wpłynęły usługi abonamentowe takie jak Game Pass, PlayStation Plus Extra, Ubisoft+, a darmowe gry od Epic Games czy duże paczki na Steamie sprawiły, że gry przestały być towarem deficytowym. Gdy w bibliotece czeka już kilka lub kilkanaście nierozpoczętych tytułów, zakup w dniu premiery przestaje być kuszący i oczywisty. Pełna cena musi dziś konkurować nie tylko z innymi grami, ale też z czasem gracza, a przez rozrastające się backlogi jest go coraz mniej na nowe produkcje.

Dla ponad 3/4 graczy cena ma znaczenie

BCG zwraca też uwagę, że czekanie na promocję stało się normą, a nie oznaką oszczędzania „z konieczności”. Cyfrowe sklepy, listy życzeń i cykliczne wyprzedaże nauczyły graczy cierpliwości. Do tego dochodzi ostrożność wobec premier, które rzadko kiedy oferują oczekiwaną jakość techniczną - poprawki, patche i aktualizacje zawartości sprawiają, że miesiąc później gra bywa jednocześnie tańsza i lepsza technicznie.

Raport BCG nie mówi o załamaniu rynku, lecz o jego dojrzewaniu - gracze mają mniej czasu i większy wybór, a do tego coraz rzadziej kupują impulsywnie. Gracze nie przestają grać, tylko po prostu zaczynają wybierać ostrożniej. Dla branży to też niestety sygnał, że sama premiera już nie wystarcza i tak naprawdę nie jest już tak istotna, bo liczy się długofalowa wartość i moment, w którym gracz uzna zakup za sensowny. Może to być kolejny bodziec zniechęcający do dopracowywania produkcji na premierę.

Niemniej, pod koniec 2025 roku branża wychodzi z kilkuletniego kryzysu i wkracza w fazę ożywienia napędzaną rosnącym zaangażowaniem graczy we wszystkich grupach wiekowych oraz stabilizacją na rynku pracy. Dalszy rozwój sektora zdefiniują cztery strategiczne trendy - upowszechnienie generatywnej sztucznej inteligencji, treści tworzone przez użytkowników, liberalizacja sklepów z aplikacjami oraz wzrost znaczenia grania w chmurze. Zmiany zmierzają do zatarcia granic między platformami i przesuwają rywalizację z tradycyjnych „wojen konsolowych” na walkę ekosystemów oraz subskrypcji.