Decyzja Sony o całkowitym odejściu od fizycznych wydań gier spotkała się z ostrą reakcją społeczności PlayStation. Oprócz petycji, która zgromadziła już ponad 250 tys. podpisów, niektórzy gracze postanowili uderzyć tam, gdzie - ich zdaniem - zaboli najbardziej: zaczęli anulować subskrypcje PlayStation Plus. Według analityka ani taka forma protestu, ani żadna inna nie skłoni jednak Sony do zmiany decyzji.

Tak stwierdził dr Serkan Toto, dyrektor generalny firmy konsultingowej Kantan Games, w rozmowie z IGN.

- Współczuję fanom fizycznych wydań, ale Sony nie cofnie tej decyzji. Oczywiście firma wiedziała, jak będzie wyglądała reakcja w internecie, i teraz po prostu czeka, aż ta burza minie.

Biorąc pod uwagę, że w usłudze Sony nie ukazują się już tak atrakcyjne gry jak dawniej, wielu graczy czekało zapewne tylko na dobry pretekst do anulowania subskrypcji

Analityk zwraca uwagę, że nawet jeśli skala protestu jeszcze wzrośnie, to z perspektywy biznesowej będzie właściwie niezauważalna. Sony ma obecnie ponad 120 mln aktywnych użytkowników PlayStation, z czego około 50 mln opłaca PlayStation Plus.

- Załóżmy czysto hipotetycznie, że w geście protestu z usługi zrezygnuje 500 tys. osób. To oznaczałoby utratę zaledwie 1% tego segmentu działalności. To zdecydowanie za mało, by Sony zaczęło ponownie rozważać swoją decyzję. Dystrybucja cyfrowa jest po prostu zbyt dochodowa.

Ogłaszając decyzję o rezygnacji z gier na płytach, Sony tłumaczyło się „preferencjami konsumentów” i branżą rozrywki „coraz bardziej odchodzą od fizycznych nośników na rzecz dystrybucji cyfrowej”. Trudno się jednak nie domyślić, że głównym czynnikiem są względy finansowe. Rezygnacja z fizycznych wydań pozwala ograniczyć koszty produkcji i dystrybucji nośników, a także uniezależnić się od sieci handlowych. Przy sprzedaży cyfrowej za pośrednictwem PlayStation Store całość przychodów z gier first-party pozostaje natomiast w rękach Sony.