Gdy podczas E3 2018 zapowiedziano Starfielda, serce niejednego fana kosmicznego sci-fi zabiło mocniej. Gra o eksplorowaniu nieskończonego wszechświata - z Toddem Howardem za sterami, ogromnym budżetem i nieograniczanych terminami deweloperami - miała być murowanym hitem. Dzieło Bethesdy tymczasem okazało się zaledwie… poprawne. Okazuje się, że, czynniki, które teoretycznie miały być gwarantem sukcesu, w rzeczywistości stały się największą przeszkodą projektu.

„Głównym problemem Starfielda jest to, że nie jest to gra w pełni spójna” - przyznał w rozmowie z serwisem PC Gamer Kurt Kuhlmann, wieloletni współtwórca uniwersum The Elder Scrolls i jeden z głównych projektantów Skyrima, który opuścił Bethesdę w okolicach daty premiery gwiezdnego RPG-a. Jego zdaniem firma rozrosła się do rozmiarów, które uniemożliwiają liderom pokroju Todda Howarda jednoczesne zarządzanie zespołem, reżyserowanie wizji i aktywny udział w procesie deweloperskim.

Kiedy powstawał Skyrim, tworzenie gier było znacznie prostsze. „Pracowałem bezpośrednio nad [Skyrimem] jako jeden z głównych projektantów. Ze wszystkimi ludźmi, wszystkimi projektantami questów współpracowałem sam, osobiście.Tak pracowali wtedy wszyscy liderzy” - stwierdził Kuhlmann. Spektakularny sukces gry zapoczątkował jednak gwałtowną ekspansję studia, w wyniku której zaczęło się to zmieniać, co nieszczególnie spodobało się Kuhlmannowi i bezpośrednio przyczyniło się do decyzji o odejściu z firmy w 2023 roku.

Starfield: Official Teaser Trailer Zobacz na YouTube

„Todd [Howard] wciąż pełnił funkcję dyrektora kreatywnego [przy Starfieldzie]. Miał pod sobą liderów, ale w ich skład wchodzili teraz szefowie studiów oraz producenci z wielu różnych firm” - wyjaśnił Kuhlmann. Wraz ze wzrostem liczby osób „na pokładzie” proporcjonalnie przybywało odmiennych wizji, co utrudniało wyznaczenie jednego, klarownego kierunku. W tej sytuacji porzekadło „gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść” okazało się prorocze - nadmiar decydentów sprawił, że tożsamość kosmicznego RPG-a uległa rozmyciu.

W przypadku Starfielda nie zawinił brak kompetencji Howarda. Wręcz przeciwnie: Kuhlmann uważa, że trudno o lepszą osobę do zarządzania projektem. Rozrost Bethesdy oznaczał jednak, że Howard często bywał „odciągany od samej gry”, co „naprawdę jej zaszkodziło”.

Opinia Kuhlmanna współgra z niedawnymi słowami Tima Caina, który z tęsknotą wspominał czasy, gdy gry nie musiały być przeładowane setkami systemów. Choć do premiery The Elder Scrolls 6 wciąż długa droga, Todd Howard zapewnia, że prace postępują - choć powoli. Mieszany odbiór Starfielda, będący pokłosiem zakulisowego chaosu, z pewnością wymusił na twórcach większą ostrożność. Bethesda stoi przed ogromnym wyzwaniem: poprzeczka zawieszona przez Skyrima wciąż wisi niezwykle wysoko, a rosnące oczekiwania fanów budzą u deweloperów obawę, że stały się już niemożliwe do spełnienia.