Sean Bean to aktor na tyle ceniony, że nawet osoby nie będące na bieżąco z filmową branżą bedą kojarzyć, iż odgrywane przez niego postacie rzadko kiedy dożywają spokojnej starości. Sam Bean się tym jednak nie przejmuje, a o swoim memicznym statusie wie już od dawna.

„Zdałem sobie sprawę, że trochę tych śmierci było - nikt mi nie musiał nawet o tym specjalnie wspominać” - przyznał aktor w rozmowie z brytyjskim Radio Times (za IGN). „To było oczywiste” - dodał.

Aktor nie ma jednak za złe scenarzystom, że tak często dane mu jest wcielać się w postacie z góry skazane na odejście w zaświaty. Według wyliczeń strony IMDB, śmierć Seana Beana na ekranie mogliśmy zobaczyć łącznie w 24 produkcjach.

„Grałem świetne postacie - soczystych, wrednych typów. Pomyślałem więc, że wolę grać kogoś takiego i ginąć, niż wcielać się w nudną postać, która przeżywa” - wyjaśnił. „Ale w pewnym momencie, gdy pojawiło się już tyle memów, pomyślałem: »Może powinienem przestać ciągle umierać«. Ale teraz już mi to nie przeszkadza. No i wiecie, tak naprawdę wcale nie jestem martwy!”

Sean Bean Death Scenes All at once Swego czasu kompilacje ze scenami śmierci postaci Beana były bardzo popularne.Zobacz na YouTube

To nie pierwszy raz, gdy Bean wspomina o swoim memicznym statusie. Niemal dokładnie 10 lat temu aktor udzielił w wywiadu - także dla Radio Times - w którym przyznał, że żarty tworzone przez fanów będą jego dziedzictwem.

„Z jakiegoś powodu role, które odgrywam, takie jak Boromir czy Ned Stark, żyją w internecie przez bardzo długi czas” - przyznał w rozmowie. Najnowszy występ Seana Beana zobaczymy w brytyjskim serialu kryminalnym This City Is Ours.