Cykl gier wyścigowych na oficjalnej licencji zawodów Formuły 1 powraca z nową odsłoną. Po rozczarowującym pod wieloma względami wydaniu zeszłorocznym, w tym roku dostaliśmy odsłonę wręcz wypchaną zawartością, w której żaden fan wyścigów nie powinien się nudzić - tryb fabularny (a w praktyce nawet dwa), kilka osobnych trybów kariery dla pojedynczego gracza i rozbudowany moduł F1 World. Jednocześnie wszelkie nowe elementy i uaktualnienia nie są aż na tyle znaczące, aby najnowsza gra wprowadzała jakąkolwiek dużą rewolucję w serii.

Gra F1 25 jest zauważalnie bogatsza w zawartość niż zeszłoroczna odsłona. Przede wszystkim, jak to zwykle bywa z co drugą częścią cyklu, powraca tryb fabularny Droga do sławy (W angielskiej wersji Breaking Point), pozwalający nam prześledzić dalsze losy fikcyjnej stajni Konnersport. Paru nowości doczekał się też tryb kariery Mój Zespół, a w związku z mającą odbyć się w tym roku premierą oficjalnego filmu fabularnego o Formule 1, deweloperzy przygotowali dodatkową minikampanię fabularną inspirowaną nadchodzącym obrazem.

F1 25 to zabawa zarówno dla niedzielnych graczy, jak i wyjadaczy

Pod względem rozgrywki najnowsza odsłona serii nie różni się od poprzednich części. Stwierdziłbym nawet, że sam rdzeń zabawy to aspekt, w którym zmiany są najbardziej subtelne. Deweloperzy przed premierą chwalili się, że dostępne w grze tory wyścigowe zeskanowano technologią Lidar, dzięki czemu udało się je odwzorować jeszcze dokładniej, niż było to możliwe wcześniej. Jest to z pewnością miła zmiana dla najbardziej zaangażowanych miłośników wyścigowej symulacji, jednak większość graczy „casualowych” zapewne nie odczuje większej różnicy.

Tytuł daje nam możliwość wystartowania zarówno w lidze Formuły 1, jak i Formuły 2. Struktura grand prix nie ulega zmianie: każdy weekend wyścigowy składa się z kilku sesji treningowych, podczas których - oprócz możliwości zapoznania się z trasą i dostosowania ustawień bolidu oraz strategii wyścigu - w większości trybów zabawy mamy możliwość zrealizowania od jednego do kilku programów szkoleniowych, za które jesteśmy w różny sposób nagradzani. Po treningu przychodzi czas na kwalifikacje, podczas których staramy się uzyskać jak najlepszy czas okrążenia i tym samym jak najlepszą pozycję startową, aby na końcu przejść do właściwego wyścigu.

Poziom trudności możemy wybrać z predefiniowanych ustawień, albo dostosować go samemu

Produkcja zachowuje jeden z moich ulubionych elementów cyklu, czyli bardzo rozbudowane opcje dostosowania poziomu trudności, pozwalając bardzo precyzyjnie dostosować doświadczenia, jakie pragniemy wyciągnąć z gry. Zależnie od naszych preferencji tytuł może być więc zarówno relaksującą zręcznościową ściganką do ogrywania na kontrolerze, jak i pełnokrwistym symulatorem do ogrywania na precyzyjnej kierownicy z dobrej jakości systemem Force Feedback. Można zdecydować o długości trwania każdego wyścigu, poziomie umiejętności komputerowych przeciwników, włączeniu bądź wyłączeniu asyst, poziomie symulacji zachowania bolidu i jego uszkodzeń oraz wiele więcej.

Sterowanie bolidem niezależnie od wybranych ustawień zrealizowano z najwyższą starannością. Pojazd prowadzi się przyjemnie, a gra precyzyjnie przekłada nasze wciśnięcia klawiszy i ruchy gałki analogowej na zachowanie wyścigówki. Nawet na standardowych kontrolerach konsol silniki wibracji dobrze reagują na wciskanie gazu do dechy, hamowanie czy przypadkowe zahaczenie kołem o pobocze, uzupełniając haptyką wszystko, co widzimy na ekranie i słyszymy w słuchawkach. Na dobrej jakości kierownicy natomiast wrażenia są tylko lepsze.

W różnych trybach rozgrywki możemy spotkać zarówno prawdziwych kierowców obecnego sezonu, jak i emerytowane legendy Formuły 1, a nawet całkowicie fikcyjnych rajdowców. Pojawianie się Ikonicznych Kierowców możemy jednak ograniczyć lub wyłączyć, jeśli nie podoba nam się przemieszanie ich z innymi zawodnikami

Całkowitą nowością jest natomiast to, że niektóre z torów w grze możemy teraz przejechać w przeciwną stronę, niż to normalnie ma miejsce na danej arenie. Taki alternatywny wariant dostały jak na razie trzy tory: austriacki Red Bull Ring, brytyjski Silverstone oraz holenderski Zandvoort. Trasy w wariancie odwróconym zostały odpowiednio zmodyfikowane, między innymi linie oznaczające pozycje startowe czy banery i tabliczki informacyjne skierowane są w stronę właściwą do naszego kierunku jazdy. Jest to z pewnością miły dodatek, pozwalający doświadczyć tych kultowych torów od zupełnie innej strony.

Tryb fabularny Droga do sławy powraca w pełnej krasie

Po wydarzeniach przedstawionych w F1 23 nowym właścicielem drużyny zostaje majętny przedsiębiorca Davidoff Butler, czyli ojciec aroganckiego Davona i jego siostry Callie, która z kolei w poprzednim sezonie na stałe zastąpiła brata jako drugi kierowca zespołu. Podczas gdy Konnersport po raz pierwszy ma szansę sięgnąć po mistrzostwo konstruktorów, bezkompromisowy biznesmen zaczyna wprowadzać własne porządki, zaogniając tym samym atmosferę w padoku i wywracając pracę zespołu do góry nogami. Tym samym znani z poprzednich „odcinków” Casper i Aiden - odpowiednio menedżer drużyny i pierwszy kierowca - zostają mimowolnie wplątani w wewnętrzne konflikty rodziny Butlerów.

Fabułę poznajemy poprzez prerenderowane cutscenki stylizowane na paradokument, udzielanie wywiadów oraz słuchanie rozmów telefonicznych między różnymi postaciami. Jak zawsze dla trybu Droga do sławy warstwa narracyjna przygotowana jest bardzo dobrze, a całość śledzi się jak wysokiej jakości produkcję gatunku sport drama. Co jednak dość mocno wybija z immersji, to zauważalna różnica w jakości animacji twarzy postaci między prerenderowanymi cutscenkami, a segmentami bezpośrednio na silniku gry. Te drugie będziemy oglądać bardzo często, ponieważ udzielane przez postacie wywiady są teraz w pełni animowane, ale niestety odwzorowanie mimiki wypada tu bardzo sztucznie.

Tryb fabularny to zdecydowanie jeden z najlepszych elementów tegorocznej odsłony

Pod względem rozgrywki Droga do sławy to kolekcja predefiniowanych scenariuszy, zwykle wrzucających nas już do środka trwającego wyścigu i stawiających przez nas konkretne wyzwania. Będziemy musieli np. pomimo uszkodzonej skrzyni biegów walczyć o utrzymanie zajmowanej pozycji przez daną liczbę okrążeń, a innym razem gra każe nam po prostu ukończyć wyścig na konkretnej lokacie. Do tego od czasu do czasu pojawiają się też dodatkowe cele poboczne.

Historię obserwujemy z perspektywy Aidena i Callie na torze oraz Caspera w biurze drużyny. Tytuł pozwala nam wybrać, w którego kierowcę chcemy się wcielać przede wszystkim - co wpływa na niektóre scenki oraz otrzymywane zadania - ale gra będzie nas też automatycznie przełączała między zawodnikami, kiedy wymaga tego narracja. Jako menedżer z kolei będziemy podejmować decyzje dotyczące zarządzania zespołem. Zależnie od naszych wyborów (jako menedżer i w czasie wywiadów) otrzymujemy lub tracimy punkty szacunku i skuteczności zespołu, a osiągnięcie odpowiedniego poziomu tychże wskaźników daje nam dostęp do dodatkowych linii dialogowych.

Odświeżony moduł Mój Zespół

W odsłonie F1 25 aktualizację otrzymał także tryb Mój Zespół, łączący w sobie klasyczną karierę kierowcy z rozbudowanym aspektem zarządzania zespołem. Deweloperzy w przedpremierowych prezentacjach stwierdzili wręcz, że jest to wersja „2.0” trybu, jednak w moim odczuciu określenie to jest trochę na wyrost, ponieważ nie odniosłem wrażenia, aby zmiany były aż tak znaczące.

Odświeżony tryb Mój Zespół w praktyce nie różni się aż tak bardzo od wcześniejszych wariantów tego modułu

Podobnie jak w poprzednich częściach serii będziemy mogli stworzyć własny zespół wyścigowy, określając jego nazwę, logo, barwy, wzór malowania bolidu i nie tylko. Możemy także wybrać gotowe drużyny Konnersport z trybu fabularnego lub APXGP z tegorocznego filmu Formuła 1. Pomiędzy wyścigami spędzamy czas w naszej siedzibie, decydując o kierunku badań i rozwoju bolidu (które teraz są dwoma osobnymi działami, a opracowanie części i jej zbudowanie to osobne procesy), negocjacji kontraktów i przeznaczając fundusze na rozwój naszej stajni.

W przeciwieństwie do F1 24, w tegorocznej wersji gry nasz awatar w trybie Mój Zespół jest tylko właścicielem stajni i nie zasiada za kierownicą. Zamiast tego na początku sezonu musimy zrekrutować dwójkę kierowców ze standardowego okienka transferowego i to oni będą zajmowali miejsce w kokpicie zamiast naszej postaci. Niestety zmiana ta jest tak naprawdę tylko wizualna, ponieważ przechodząc do wyścigu dalej wybieramy, w którego z naszych rajdowców chcemy się wcielić, aby osobiście ukończyć wyścig - dokładnie tak, jak to robiliśmy w poprzednich odsłonach grając własną postacią.

Tryb Mój Zespół doczekał się w tym roku także bardziej rozbudowanego edytora naklejek sponsorskich na bolidzie, które teraz możemy swobodnie przesuwać po karoserii, obracać i skalować wedle naszego uznania. Jestem w sumie zaskoczony, że tak wydawać by się mogło „oczywista” funkcja gier wyścigowych dotarła do serii F1 dopiero teraz. Oprócz loga naszego sponsora tytularnego na bolidzie, umieszczenie emblematów innych firm pozwala nam zarobić dodatkowe pieniądze, a za polepszanie relacji z danym przedsiębiorstwem odblokujemy m.in. dodatkowe wzory ich naklejek oraz całe presety malowania bolidu (ponieważ w tym aspekcie dalej jesteśmy ograniczeni do predefiniowanych wzorów z jedynie możliwością zmiany kolorów).

1 of 3 Caption Attribution Edytor naklejek sponsorów daje teraz więcej swobody, ale personalizacja bolidu i tak nadal jest bardzo podstawowa

Dzięki temu nasz bolid na trasie nie wygląda już aż tak „sztucznie” w porównaniu do wiernie odwzorowanych pojazdów prawdziwych zespołów, jednak logo, jakie możemy wybrać dla naszej stajni, nadal sprawia takie wrażenie i nieprzyjemnie wyróżnia się w tabelach wyników. Nasze logo zawsze składać się będzie tak naprawdę z dwóch elementów - symbolu na pierwszym planie oraz tarczy w tle - co ogranicza różnorodność wyboru. Miło byłoby dostać bardziej rozbudowany edytor, pozwalający nakładać na siebie wiele warstw różnych elementów graficznych i tworzyć faktycznie unikalne logotypy.

F1 World i pozostałe tryby zabawy

Głównym centrum rozgrywki dla większości osób pozostaje znany z poprzednich odsłon tryb F1 World. Jest to jednolity hub dla trybów zabawy solo oraz przez sieć. Nie tylko skomponujemy w nim własne mistrzostwa, ale także znajdziemy dziesiątki przygotowanych przez twórców wyzwań (stałych, dziennych, tygodniowych i miesięcznych), pojedynczych wyścigów i całych turniejów. Za ich zaliczanie nagradzani jesteśmy dostępem do bardziej prestiżowych imprez oraz częściami pozwalającymi ulepszyć i spersonalizować nasz osobisty bolid. Otrzymujemy także punkty doświadczenia, za które zwiększamy poziom karnetu bojowego, nazywanego tutaj Przepustką na podium.

Nowością w trybie F1 World są Zawody na zaproszenie, czyli specjalne eventy rozgrywane w kooperacji z innymi graczami. Z ich pomocą otrzymujemy jednorazowy dostęp do predefiniowanego wyścigu, w którym wraz z innymi graczami musimy rywalizować na punkty przeciwko zawodnikom sterowanym przez komputer. Jeśli nam się uda sprostać wyzwaniu, to otrzymujemy za to zwykle bardziej wartościowe nagrody niż w innych zawodach F1 World. Zaproszenia mają kilka poziomów „rzadkości” i zwykle im wyższy poziom, tym większe gra stawia przed nami wyzwanie, ale i bardziej kusząca staje się sama nagroda.

W związku ze wspomnianą powyżej zaplanowaną na ten rok premierą oficjalnego filmu fabularnego Formuły 1, twórcy umieścili w grze dodatkową minikampanię fabularną inspirowaną konkretnymi momentami filmu. W praktyce przypomina to nieco moduł Droga do sławy, tylko w uproszczonej formie i z cutscenkami zastąpionymi fragmentami filmu - oglądamy scenę, po czym jesteśmy wrzucani do predefiniowanego scenariusza na torze. Niestety zawartość ta nie będzie dostępna od początku w ramach Edycji Standardowej gry, a jedynie w droższej Edycji Ikonicznej. Gracze chcący pobawić się w tym trybie będą musieli więc ulepszyć swoje wydanie gry lub wykupić dostęp do trybu.

O ile sam zamysł crossoverowego trybu rozgrywki wydaje mi się ciekawą inicjatywą, tak sposób wprowadzenia go do gry i zmuszanie części graczy do płacenia dodatkowo za zawartość, która de facto jest już zawarta w kupowanym przez nich tytule zdecydowanie mi się nie podoba. Szczególnie że obiecana w opisie trybu nagroda za jego ukończenie w postaci... kasku filmowej postaci, nie brzmi specjalnie atrakcyjnie. Nie sądzę, aby poza osobami, które i tak kupują Edycję Ikoniczną, oraz najbardziej oddanymi fanami Formuły 1, wiele osób było zainteresowanych wykupieniem dostępu do trybu.

Dodatkowy tryb zabawy wydaje się dobrze wpasowanym w grę sposobem promocji filmu. Szkoda tylko, że dostęp do niego ukryto za DLC

Oprócz tego w grze znajdziemy jeszcze standardowy tryb kariery kierowcy (bez aspektu menedżerskiego), tryb kariery dwuosobowej do rozegrania w kooperacji oraz moduł kariery wyzwań, w której gracze online rywalizują w predefiniowanych wyzwaniach o to, kto zdobędzie najwięcej punktów. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie omówione przeze mnie w tej recenzji tryby zabawy, w grze F1 25 gracze otrzymają naprawdę mnóstwo rzeczy do roboty i nie sądzę, by ktokolwiek mógł narzekać na nudę. Pod względem dostępnej zawartości jest to być może najbardziej bogata odsłona cyklu, jaką dotąd widziałem.

Oprawa audiowizualna i podsumowanie

Na koniec warto wspomnieć o oprawie audiowizualnej gry, która jak zwykle dla tej serii trzyma wysoki poziom, jednak daleko jej do możliwości pomylenia z prawdziwym światem. Zarówno bolidy, jak i elementy otoczenia w różnych warunkach oświetlenia i pogody zawsze wyglądają bardzo dobrze i nie mam tu twórcom nic do zarzucenia. Pod tym względem immersję najbardziej psują modele postaci, które przy obecnym poziomie rozwoju silników graficznych mogłyby wyglądać znacznie lepiej, a tutaj prezentują się wyjątkowo sztucznie.

Niestety modele postaci nie wyglądają tak dobrze, jak można by oczekiwać po współczesnej grze

Dobrze wypada również udźwiękowienie. W wypadku ryku silników i innych odgłosów na torze brzmi ono realistycznie i świetnie buduje wyścigową atmosferę, a słyszane podczas zabawy kwestie mówione są dobrze zagrane, nagrane w wysokiej jakości i łatwe do zrozumienia. Jedyna kwestia, jaka wydała mi się dość zabawna, to fakt, że we wszystkich trybach zabawy, gdzie teoretycznie obserwujemy zmagania najróżniejszych drużyn, w słuchawce i tak zawsze słyszymy głos tego samego głównego inżyniera. Jest to jednak bardzo drobna kwestia i absolutnie nie wpływa na komfort zabawy.

W czasie gry nie natrafiłem też na żadne glitche oraz problemy, jakie zepsułyby mi komfortową rozgrywkę. Podobnie sytuacja ma się z optymalizacją, która przez niemalże cały czas oferowała perfekcyjnie płynną zabawę. „Niemalże” ponieważ wprowadzone w tej odsłonie i dostępne tylko na komputerach realistyczne efekty odbić Path Tracing okazały się prawdziwym zabójcą klatek na sekundę. O ile gra działała bardzo płynnie na maksymalnych ustawieniach graficznych, tak po włączeniu tej opcji natychmiast spowalniała do okolic 20 FPS. Jeśli więc komuś zależy na jak największej wydajności, to zdecydowanie polecam wyłączenie opcji w ustawieniach.

Podsumowanie

F1 25 to zdecydowanie jedna z najbardziej obfitych w zawartość odsłon sportowej serii, jakie dotąd ogrywałem, co jest szczególnie widoczne na tle wyjątkowo ubogiej pod tym względem zeszłorocznej części. Gra doczekała się kilku ciekawych usprawnień, jednak w moim odczuciu nie są one wystarczające, aby mówić o prawdziwej rewolucji w przyjętej formule. Najnowszą odsłonę mogę polecić w szczególności osobom chcącym dopiero rozpocząć swoją przygodę z serią, ponieważ w tym roku otrzymaliśmy prawdziwie „pełny pakiet” tego, co oferują oficjalne gry F1.

Ocena: 8/10

Plusy: + Dużo zróżnicowanej zawartości + Powracający tryb Droga do sławy + Świetna zabawa zarówno dla mniej wprawionych graczy, jak i weteranów + Dobra optymalizacja Minusy: - Mało nowości w stosunku do poprzednich odsłon - Modele postaci straszą na tle generalnie wysokiej jakości grafiki - Jeden z trybów zabawy zablokowany za koniecznością zakupu DLC

Recenzja gry została przygotowana na podstawie egzemplarza dostarczonego nieodpłatnie przez wydawcę.