Wygląda na to, że studio Rebel Wolves jest gotowe, aby wydać The Blood of Dawnwalker zgodnie z planem. Gra została „ozłocona”, co oznacza, że tytuł jest już w zasadzie gotowy.

Oczywiście przed deweloperami jeszcze trochę pracy, gdyż zapewne zajmą się poprawkami i przygotowaniem tzw. day-one-patcha. Niewykluczone, że część twórców zostanie oddelegowana do prac nad popremierową zawartością lub innymi projektami.

To jednak tylko domysły. Pewne jest natomiast to, że The Blood of Dawnwalker zadebiutuje 3 września na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. Na tytuł czeka masa graczy. Niedawno studio pochwaliło się osiągnięciem 2 milionów dodań do list życzeń.

The Blood of Dawnwalker has gone gold!

Vale Sangora awaits 🩸 pic.twitter.com/xBISwWorn7

— Dawnwalker (@DawnwalkerGame) July 15, 2026

Aby zobaczyć treść, włącz cookies targeting. Zarządzaj ustawieniami cookies

Oczekiwania zwiększyły także pozytywne wrażenia mediów, które miały okazję ostatnio spędzić z grą trochę czasu. Dawnwalkera wypróbował również Przemek, który podzielił się swoimi przemyśleniami w osobnym artykule.

„Mimo wszystko po czterech godzinach z The Blood of Dawnwalker mam poczucie obcowania z grą stworzoną z pasji, a nie według arkusza Excela. Nie wygląda jak produkt pozszywany z mechanik, które akurat sprawdziły się w najpopularniejszych RPG-ach akcji ostatnich lat. Zamiast tego sprawia wrażenie projektu mającego własną tożsamość i odwagę, by pójść w swoim kierunku” - podsumował Przemek.

A jaka przyszłość czeka nową markę Rebel Wolves? Podczas czerwcowego Summer Game Fest twórcy zaprezentowali zwiastun, w którym widzimy głównego bohatera gry, Coena, we współczesności. Jednocześnie reżyser tytułu zaznaczył, że The Blood of Dawnwalker będzie zamkniętą opowieścią.

„Jestem przekonany, że dzisiejsza prezentacja mogła zaskoczyć wielu z Was, którzy nie spodziewali się, że saga Coena przeniesie się do współczesności. Chciałbym jednak mocno podkreślić, że każda odsłona serii będzie samodzielną grą z własną historią, bez cliffhangerów, niedopowiedzianych wątków fabularnych czy motywów podróży w czasie” - wyjaśnił Konrad Tomaszkiewicz.