Dziś zainstalujesz mody łatwiej niż kiedykolwiek. GOG sprawił, że sprawdziłem Return to Castle Wolfenstein w wersji odświeżonej przez fanów
Zawsze lubiłem modować gry, a wieczory spędzane na weryfikacji kompatybilności zmian, choć są zajęciem żmudnym, ostatecznie sprawiają mi mnóstwo satysfakcji. Oprócz drobnych, wprowadzanych na własną rękę modyfikacji, z zainteresowaniem śledzę duże, fanowskie inicjatywy, które albo w całości usprawniają pierwotne założenia gry, albo poprzez wykorzystanie bazowego kodu i świata przedstawionego tworzą własne, wciągające przygody. Od kilku miesięcy na platformie GOG właśnie te wielkie, ambitne projekty zainstalujecie za darmo tak łatwo, jak oficjalnie dystrybuowane produkcje.
Jest coś magnetycznego w procesie dostosowywania rozgrywki pod indywidualne preferencje. W Kingdom Come Deliverance 2 zwiększyłem poziom trudności walk, Geralt w Wiedźminie 3 dostał klimatyczny płaszcz z trailera i trzymał miecze przytroczone do siodła Płotki, a w Cyberpunk 2077 znacząco zwiększyłem ruch uliczny, by poczuć przeludnione Night City na jeszcze większą skalę. To drobne zmiany, które w moim zamyśle nigdy nie mają wywrócić do góry nogami rozgrywki, a jedynie pogłębić płynące z niej doświadczenie.
Mod na uliczne korki? Bardzo proszę. Źródło: CatarasVrah, Nexus ModsZdarza się również, że społeczność skupiona wokół gry, nawet wiele lat po zakończeniu wsparcia przez twórców, własnymi siłami dostosowuje ją do współczesnych standardów. Pierwsza część F.E.A.R., a nawet GTA IV, to produkcje, które na dzisiejszym sprzęcie działają - jeśli w ogóle - gorzej niż w czasach swojej świetności. Prawdę mówiąc, to właśnie nieoficjalne łatki naprawiły większość problemów GTA IV, bo Rockstar, wydając na PC czwartą część swojej flagowej serii, zostawił ją w tragicznym stanie technicznym.
Mam jednocześnie poczucie, że to nie jest zabawa dla każdego, zwłaszcza przez duże ryzyko pogorszenia wydajności gry, jej ogólnej stabilności lub utraty zapisu. Regularnie też przeczytamy nagłówki w stylu „aktualizacja Skyrim Anniversary Edition psuje część modów”. Z jednej strony trudno winić twórców, którzy mają pełne prawo do wprowadzania łatek we własnym produkcie, z drugiej jednak drobny patch do kilku- lub kilkunastoletniej gry potrafi zaprzepaścić godziny spędzone na modowaniu, odbierając tym samym całą przyjemność z dalszej rozgrywki.
To małe hobby - mimo że niewdzięczne - warte jest poświęcenia. Tytuł zamknięty w artystycznej wizji twórców ma swoje niepodważalne zalety, ale chęć sprawdzenia treści stworzonych przez społeczność daje poczucie uchylenia drzwi do świata niemal nieskończonych możliwości. W 2004 roku studio Obsidian Entertainment wydało nieukończone Star Wars: Knights of the Old Republic II - The Sith Lords, które w podstawowej wersji przez wielu fanów uznawane jest za niegrywalne. Dopiero projekt Restored Content Modification naprawił błędy i przywrócił niedokończone treści, stając się najlepszym sposobem na poznanie tej gwiezdnowojennej historii.
Projekt Restored Content Modification do Star Wars: Knights of the Old Republic II - The Sith Lords naprawił największe problemy gry i przywrócił niedokończoną zawartośćModowanie to nie zawsze łatwy i przyjemny proces. Czasem wystarczy umieścić pliki w odpowiednim folderze, innym razem zaś - zwłaszcza przy poważniejszych zmianach - zostaniemy zmuszeni do skorzystania z poradnika, instalacji kilku powiązanych ze sobą modów oraz odpowiedniego managera, który podmieni pliki w odpowiedniej kolejności. Na szczęście od lat dostępny jest Warsztat Steam, którego biblioteka w przypadku niektórych produkcji umożliwia w prosty i stosunkowo bezpieczny sposób modyfikować swoją kopię gry.
Choć Steam pozwala również na instalację niektórych modów w wersji standalone, czyli działających niezależnie od oryginału, swoją wersję usługi udostępnił także GOG, ogłaszając „nową erę modowania gier”. Aktualnie znajdziecie tam modyfikacje niedostępne wcześniej na Steam - między innymi S.T.A.L.K.E.R. Anomaly (które sam od dawna instalowałem ze strony twórców) lub Vampire: The Masquerade - Bloodlines - Unofficial Patch, naprawiający grę na podobnej zasadzie, co wcześniej wspomniany Restored Content Modification do KotOR II. Wystarczy posiadać powiązany z modem tytuł i pobrać gotową do gry zawartość na dysk.
GOG One-Click Mods | New era of modding begins! Zobacz na YouTubeUznałem, że to świetny moment, by po wielu latach ponownie zagrać w wydany w 2001 roku Return to Castle Wolfenstein, bo ten staroszkolny shooter ma dla mnie szczególne znaczenie sentymentalne. To jeden z pierwszych przedstawicieli gatunku, w jaki w ogóle grałem na własnym PC i zarazem moje pierwsze spotkanie z legendarną już postacią pogromcy nazistowskich kultystów i szalonych naukowców - Williamem Josephem Blazkowiczem.
Real Return to Castle Wolfenstein nie ma na celu naprawienia niedociągnięć oryginału ani nie opowiada zupełnie innej historii osadzonej gdzieś w świecie Blazkowicza. Zmiany w RealRTCW sięgają niemal wszystkich aspektów gry, odświeżając lub rozszerzając je tak, by urozmaicić rozgrywkę, jednocześnie zachowując ducha pierwowzoru. Co więcej, większość poprawek jest opcjonalna, a zarządzanie nimi znajdziecie w ustawieniach gry.
Modyfikacja sprawia wrażenie ambitnie wykonanego remastera, a nie fanowskiego projektu stworzonego przez entuzjastów. Dodaje obsługę ekranów panoramicznych, poprawia jakość dźwięku oraz rozdzielczość przedmiotów, modeli postaci i otoczenia. Umożliwia także rozgrywkę z polskimi napisami, ponieważ oryginalna wersja dostępna w cyfrowej dystrybucji nie posiada spolszczenia. Oprócz tego mod wprowadza między innymi ulepszenia sztucznej inteligencji, nowe uzbrojenie, typy wrogów i dodatkową półotwartą lokację - Maltę - na której skorzystamy ze strzelnicy i dobierzemy sprzęt przed rozpoczęciem nowego rozdziału.
1 of 5 Caption AttributionRozgrywka jest z jednej strony przyjemnie znajoma, z drugiej natomiast nowe typy wrogów, na przykład spotykani w katakumbach, ciskający piorunami kultyści lub szarżujące w naszą stronę psy - później w wersji cybernetycznej - są miłym dodatkiem zachęcającym do nauki nowych taktyk. Wybierzemy także sposób regeneracji zdrowia - klasyczny, zmuszający do poszukiwania apteczek lub bardziej nowoczesny, w którym wystarczy na chwilę schować się za osłoną, by odzyskać punkty życia. Na wyższych poziomach trudności gra potrafi dać mocno w kość, więc czujcie się ostrzeżeni.
To tylko garść wszystkich zmian, które sprawiły, że rozgrywka w Return to Castle Wolfenstein była przyjemną podróżą do początku lat dwutysięcznych bez dodatkowego nakładu pracy, by cieszyć się stabilną rozgrywką. Z tego powodu cieszę się na wieść o inicjatywach pokroju GOG One-Click Mods, bo choć ja jestem gotowy na wieczór spędzony przy modyfikowaniu plików gry, ułatwienie tego procesu zwiększa szansę, że tworzone z pasją treści fanów znajdą odbiorców wśród graczy mniej cierpliwych ode mnie. A to świetna wiadomość.









