Adaptacja Netflixa zainspirowała twórców nowej Castlevanii
Gdy w lutym Konami zaprezentowało nową odsłonę kultowej serii, zapewne niejeden entuzjasta anime, który oglądał adaptację Netflixa, rozpoznał znajomą estetykę. Nie jest to przypadek - twórcy świadomie postawili na podobny styl wizualny.
Redakcja PC Gamer miała okazję porozmawiać z twórcami Castlevania: Belmont’s Curse. Producent serii, Tsutomu Taniguchi, opowiedział o powodach tej decyzji projektowej.
„Wiemy, że jest wielu fanów serialu animowanego, którzy nigdy wcześniej nie grali w te tytuły. Dlatego, choć podczas prac nad nową odsłoną na pierwszym miejscu stawialiśmy serię gier, zależało nam również na tym, aby każdy czuł się mile widziany. Zwłaszcza miłośnicy anime, którzy nie mieli wcześniej styczności z grami” - powiedział Taniguchi.
Castlevania: Belmont‘s Curse Release Date Trailer(ESRB) | KONAMI Zobacz na YouTube
Dyrektor kreatywny ze współpracującego z Konami studia Evil Empire, Emmanuel Nouaille, zapewnił natomiast, że nie trzeba będzie znać serialu Netflixa, żeby dobrze bawić się w Castlevania: Belmont’s Curse. Gra nie będzie zawierać żadnych „konkretnych odniesień” do anime.
„Myślę, że dzięki kierunkowi artystycznemu, muzyce oraz historii udało nam się bardzo zbliżyć do filmowego charakteru serialu. Właśnie to chcieliśmy odtworzyć. Uważam, że warstwa filmowa jest dla nas ważniejsza niż bezpośrednie nawiązania” - wyjaśnił Nouaille.
„Nie ma żadnej bariery między grą a anime” - podsumował Taniguchi. „Mamy nadzieję, że osoby, które tylko oglądały anime, polubią również grę” - dodał.
Castlevania: Belmont’s Curse zadebiutuje 15 października na PC, PlayStation 5 oraz Xbox Series X/S. W tym roku zagrają też posiadacze Nintendo Switch, lecz będą musieli poczekać nieco dłużej. Warto dodać, że Konami nie zamierza poprzestać na tej odsłonie cyklu. Firma zasugerowała, że powstaną kolejne gry.









