Avatar od Ubisoftu bije rekordy po dwóch latach od premiery. Sprytny ruch firmy przyniósł efekty
W miniony weekend Avatar: Frontiers of Pandora ustanowiło na Steamie nowy rekord w liczbie użytkowników grających jednocześnie. To zasługa najnowszego dodatku, wydanego z okazji premiery filmu Jamesa Camerona.
Powiedzieć, że Avatar przeżywa renesans lub drugą młodość, to jak nic nie powiedzieć. 15 tysięcy graczy to solidny wynik, jeśli porównać go do mizernych liczb, jakie osiągała gra w okolicach premiery na Steamie. W lipcu 2024 roku zainteresowanie było znikome, a wykres Steama z trudnością przebijał próg tysiąca graczy.
Zwrot akcji nastąpił 20 grudnia, gdy licznik po raz pierwszy w historii przebił wynik 3 tysięcy użytkowników. Główna w tym zasługa dodatku Z popiołów oraz wydanej dwa tygodnie wcześniej aktualizacji, która wprowadziła wyczekiwaną perspektywę trzecioosobową. Z każdym kolejnym dniem tytuł radził sobie coraz lepiej, aż dotarł do rekordowych 15 tysięcy graczy jednocześnie.
Nie jest to wielki powrót w stylu Cyberpunk 2077, ale twórcy i tak mogą się cieszyć. Źródło: SteamDBPierwszy od dawna przypływ graczy odbił się pozytywnie na recenzjach. Nie ma jednak co ukrywać: Frontiers of Pandora powstało z myślą o miłośnikach typowej dla Ubisoftu formuły otwartych światów, a nowa aktualizacja i dodatek jeszcze bardziej to podkreśliły.
„Rozgrywka jest bardzo podobna do gier z serii Assassin’s Creed i Far Cry, ale oprawa wizualna oraz świat Pandory są po prostu przepiękne. Uwielbiam biegać po Lesie Kinglor i Równinach, zbierać łupy, polować czy po prostu latać na moim ikranie” - pisze niejaki Rezzi.
Rozszerzenie Z popiołów w wersji pecetowej zostało wycenione na 99,90 zł. Głównym bohaterem jest wojownik So'lek, który musi stawić czoła ludzkim najeźdźcom oraz wrogiemu klanowi Popielnych. Całość jest oczywiście inspirowana filmem Avatar: Ogień i Popiół, który zadebiutował w kinach 19 grudnia.









