Oto pierwsza popularna gra, która odcina się od Steam Machine. Twórcy wskazują na istotny problem urządzenia
Chociaż zapowiedź Steam Machine spotkała się z generalnie ciepłym przyjęciem wśród graczy i mediów branżowych, ale najwyraźniej nie wszyscy deweloperzy patrzą na nadchodzący sprzęt przychylnym okiem. Twórcy popularnego survivala Rust wyjaśnili, że ze względu na specyfikę systemu operacyjnego urządzenia ich gra najpewniej nie będzie dostępna na komputerze Valve.
Na początek wyjaśnijmy, że Steam Machine - tak samo jak Steam Deck i wkrótce także Steam Frame - działać będzie pod kontrolą systemu SteamOS, który to należy do rodziny oprogramowania Linux. Wiele gier tworzonych z myślą o systemie Windows może działać na SteamOS i innych wariantach Linuxa dzięki rozwijanej przez Valve warstwie kompatybilności Proton.
Jak jednak wyjaśnił w mediach społecznościowych Alistair McFarlane, dyrektor operacyjny tworzącego grę studia Facepunch, otwarta struktura Linuxa i możliwość dokładnej kontroli działania systemu przez użytkownika w wypadku gier sieciowych może być problemem. Konkretnie chodzi tu o możliwość rzekomo łatwego obchodzenia przez nieuczciwych graczy zabezpieczeń przeciwko cheaterom. Deweloper tłumaczy, że odpowiednie zabezpieczenie gry przed oszustami na Linuxie byłoby nieopłacalne.
„Nie mamy żadnych planów, aby wspierać Protona albo Linuxa. To otwarte drzwi dla twórców cheatów, które dodatkowo byłyby słabo chronione zarówno przez nas, jak i Easy Anty-Cheat z powodu niskiej bazy graczy. Kiedy ucinaliśmy wsparcie dla Linuxa, to widzieliśmy więcej oszustów używających sytemu do cheatowania niż prawdziwych uczciwych graczy” - napisał McFarlane w wątku na Reddicie gry.
Steam Hardware Announcement Zobacz na YouTube„Kiedy przestawaliśmy wspierać Linuxa, liczba graczy na nim stanowiła mniej niż 0.01% wszystkich graczy. Nawet dyby ta liczba się podwoiła lub potroiła, to nadal byłoby to nieopłacalne” - kontynuuje twórca. „Wiem, że użytkownicy Linuxa zaraz nazwą nas leniwymi albo lekceważącymi, ale prawda jest taka, że walka z oszustami na jednym froncie (Windows) już teraz wydaje się nie mieć końca. Otwieranie kolejnych frontów tylko mnoży problemy do rozwiązania, nie dając szerszej bazie graczy żadnych wymiernych korzyści”.
W innej części posta deweloper jako przykład na poparcie swoich słów podaje Apex Legends, które pod koniec zeszłego roku także ucięło wsparcie dla Linuxa dokładnie z tego samego powodu oszustów. Dyrektor zauważa, że potencjalnym rozwiązaniem byłoby ograniczenie działania Linuxowego wydania gry tylko do serwerów Premium gry - do których dostęp kosztuje 15 dolarów - ale zmuszanie części graczy do zakupu DLC, żeby w ogóle mogli zagrać, byłoby nieuczciwe.
„Mówiąc z własnego doświadczenia, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jeśli gra online wspiera Protona albo Linuxa, to jej twórcy nie podchodzą poważnie do kwestii walki z oszustami. Jedynym wyjątkiem byłoby sformowanie doświadczonego wewnętrznego zespołu i stworzenie własnego zabezpieczenia przeciwko oszustom, ale nawet w wypadku gier z takimi rozwiązaniami widzę, że kiepsko sobie radzą z zabezpieczaniem Protona i Linuxa” - pisze deweloper.









