Twórcy niezależnej strzelanki Hypercharge: Unboxed - opowiadającej o zaciekłych walkach plastikowych żołnierzyków i innych zabawek - niedawno wypuścili wersję gry na konsole PlayStation 4 i PlayStation 5. Wraz z premierą nowego portu pojawiło się najwyraźniej wielu toksycznych internautów wróżących produkcji rychłą śmierć. Deweloperzy postanowili oficjalnie odpowiedzieć hejterom.

Jak informuje serwis GamesRadar, za stworzenie gry odpowiada zaledwie pięcioosobowe studio Digital Cybercherries. Tytuł oryginalnie zadebiutował w 2017 roku w ramach wczesnego dostępu na Steamie, aby w 2020 roku trafić także na Nintendo Switch, Xbox One oraz Xbox Series X/S.

O ile na konsolach Microsoftu udało się sprzedać ok. 100 tys. kopii, tak na Steamie rekord jednoczesnej liczby graczy wyniósł jedynie około 1,6 tys. osób. W związku z tym pod postami w mediach społecznościowych o premierze wersji PlayStation pojawiły się złośliwe komentarze mówiących, że gra jest „martwa” i nazywających ją „porażką”. Na jeden z takich wpisów postanowiło odpowiedzieć oficjalne konto gry, wyjaśniając jak dotychczasowe wyniki strzelanki postrzegają sami twórcy

Hypercharge: Unboxed - Release Date Trailer | PS5 & PS4 Games Zobacz na YouTube

„Grałem w to na Xboxie i nie było dość aktywnych graczy, aby zacząć grę. Ktoś mi dał ją na Steamie, a tam dosłownie 5 graczy online. Ta gra ciągle i ciągle ponosi porażkę, a ci leniwi i niekompetentni »deweloperzy« będą teraz wyciągać łapy po pieniądze na PlayStation” - napisał wyraźnie niezadowolony internauta.

„Może nie mamy tysięcy aktywnych graczy online. Ale gdzieś tam na świecie ktoś siedzi na kanapie ze swoim dzieckiem, grają w trybie podzielonego ekranu, śmieją się, razem odkrywają mechaniki i robią to wspólnie. Jeśli Hypercharge będzie już zawsze tylko tym... to nam to wystarcza. Nie każda gra musi być cały czas online” - odpowiedział natomiast profil firmy, a ich odpowiedź zebrała ponad 37 tys. polubień. Kilka godzin później na profilu studia pojawiło się natomiast osobne oświadczenie, zatytułowane „Krótko o tym, co postrzegamy jako sukces”.

„Nie jesteśmy dużym studiem. Nie mamy ogromnego budżetu. Nie próbujemy gonić za trendami i stworzyć jakiegoś viralowego fenomenu. Nie potrzebujemy sprzedać miliona kopii. Nie potrzebujemy miliona graczy jednocześnie. Hypercharge to nie jest gra tylko sieciowa, możesz w nią grać, jak tylko chcesz” - piszą deweloperzy. „Chcieliśmy stworzyć grę o jakiej marzyliśmy jako dzieci. Tak, gra jest sztampowa, ale taka jest prawda. Tak długo, jak robisz to co kochasz, to nie pracujesz nawet jednego dnia. Tak długo, jak możemy opłacać rachunki i wykarmić rodziny, tak długo będziemy tworzyć gry, o które dbamy. Według nas samo to jest bogactwem. Właśnie to postrzegamy jako sukces”.

We made the game we always wanted as kids. And we did it. That’s our success. pic.twitter.com/OhDUmf9CO3

— Hypercharge (@HyperchargeGame) May 31, 2025

Aby zobaczyć treść, włącz cookies targeting. Zarządzaj ustawieniami cookies

„Przyzwyczailiśmy się do takich komentarzy. »Gra martwa już na starcie«. »Zagram jeśli będzie darmowa«, albo »Jak wy w ogóle zarabiacie bez formuły free to play?«. Odpowiedź jest prosta: trzeba po prostu zrobić kurcze dobrą grę. Hypercharge nie przejdzie na free to play, nie będzie w niej mikropłatności, karnetów bojowych itd. Czy przegapiliśmy przez to wielkie pieniądze? Czy przegapiliśmy przez to miliony graczy? Być może. Ale możemy przynajmniej spać spokojnie wiedząc, że nie robimy czegoś sprzecznego z naszymi przekonaniami” - podsumowują twórcy.