Stało się. Netflix oficjalnie potwierdził przejęcie Warner Bros. - jedno z największych amerykańskich przedsiębiorstw medialnych - stając się tym samym liderem rynku streamingowego. Co to oznacza dla branży filmowej? Przede wszystkim krótsze okresy wyświetlania produkcji na wielkim ekranie, aby „szybciej docierać do widzów tam, gdzie faktycznie są”.

Choć transakcja zostanie sfinalizowana dopiero w drugiej połowie przyszłego roku, już teraz trwa dyskusja o jej nieuchronnych konsekwencjach. Ted Sarandos, współszef Netflixa, podczas dzisiejszego spotkania z inwestorami (za: IGN) rozwiał część wątpliwości. Dowiedzieliśmy się, że kinowe premiery marek należących dotychczas do Warner Bros. nie są zagrożone - przynajmniej na razie.

Nie poznaliśmy szczegółów długofalowej strategii giganta, ale zapytany o przyszłość premier kinowych po wchłonięciu spółki, Sarandos jasno dał do zrozumienia, że krótsze okresy wyłączności kinowej są tym, czego pragną konsumenci i to w nich leży przyszłość branży filmowej.

- Wypuściliśmy w tym roku około 30 filmów do kin, więc to nie tak, że sprzeciwiamy się obecności filmów w kinach - uspokoił Sarandos. - Moje zastrzeżenia dotyczyły głównie długich, ekskluzywnych okien dystrybucyjnych, które naszym zdaniem nie są zbyt przyjazne użytkownikom - dodał.

Major IP, movies & companies that Netflix will acquire if they successfully buy Warner Bros:

• Friends
• Ocean’s
• Gremlins
• Evil Dead
• Mad Max
• The Matrix
• Beetlejuice
• DC Comics
• Adult Swim
• Tom & Jerry
• The Jetsons
• Casablanca
• Harry Potter
• Citizen… pic.twitter.com/UiD9izczlB

— DiscussingFilm (@DiscussingFilm) December 5, 2025

Aby zobaczyć treść, włącz cookies targeting. Zarządzaj ustawieniami cookies

Prezes Netflixa zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż część marek z portfolio Warnera (w tym HBO) naturalnie rozpoczyna swój cykl życia w kinach i ten model biznesowy będzie nadal wspierany.

- Nie traktowałbym tego jako zmiany podejścia do filmów Netflixa ani Warnera - kontynuował Sarandos. - Myślę, że z czasem te okna będą ewoluować w kierunku większej wygody dla odbiorców [...]. Na tym nam zależy. Na ten moment możecie jednak zakładać, że wszystko, co Warner Bros. planowało wprowadzić do kin, nadal tam trafi - wyjaśnił.

Sarandos odniósł się także do produkcji oryginalnych. - Filmy Netflixa będą stosować tę samą strategię co dotychczas. Niektóre na krótko będą wchodzić do kin, ale naszym głównym celem jest dostarczanie premierowych filmów naszym użytkownikom, bo tego oczekują - potwierdził. Wszystko w imię przystępności, która wydaje się być dla firmy wartością nadrzędną.

Frankenstein | Guillermo del Toro | Oficjalny zwiastun | Netflix Zobacz na YouTube

Warto podkreślić, że Netflix kreuje taką rzeczywistość od dłuższego czasu. Ostatnia premiera Frankensteina w reż. Guillermo del Toro odbyła się wyłącznie w streamingu, a pojawienie się K-popowych łowczyń demonów na wielkich ekranach było jedynie efektem niespodziewanego sukcesu na pierwotnej platformie.

- Do tej pory to nie był nasz model biznesowy. Powtarzałem to wiele razy. Przejmujemy jednak działalność, dla której jest to część modelu, i zamierzamy to kontynuować - podsumował Sarandos.

Wszystko wskazuje na to, że wyjście do kina - będące standardem obcowania z filmem od 1895 roku - w przyszłości może stać się niepotrzebnym rytuałem, a większość premier obejrzymy w domowym zaciszu. Tymczasem jednak produkcje Warner Bros. wciąż będą trafiać na wielkie ekrany. Jak długo ten stan rzeczy się utrzyma - czas pokaże.